Fenomen „parki”

Jestem tuż przed porodem drugiego dziecka. Bardzo się cieszę z faktu, że będzie to drugi syn. Moi rodzice mają same córki i chyba zawsze trochę brakowało mi „braterskiego” pierwiastka w rodzinie.
Kiedy znajomi pytali mnie, czy wiem, jaka będzie płeć malucha, większość reakcji na moją odpowiedź była podobna: „nie martw się, za trzecim razem będzie dziewczynka”. Tyle, że ja się w ogóle tym nie martwię, natomiast te wypowiedzi sprowokowały mnie do refleksji, jak silny wydaje się fenomen tzw. „parki”, czyli córeczki i synka w rodzinie.
Spójrzcie choćby na reklamy – twórcy większości z nich promują model rodziny: rodzice plus córka i syn – chyba tylko w reklamie Monte widziałam dwóch chłopaków (pewnie zwróciłam uwagę na ten przekaz reklamowy ze względu na swoją osobistą sytuację – bycia mamą 2 chłopaków oraz kupowania produktu dla starszego synka :-).
Ciekawa jestem, czy to podejście wynika z jakichkolwiek badań społeczeństwa polskiego, z których wynikałoby, że większość rodzin dąży do takiego właśnie modelu rodziny. Czy jest to po prostu wyobrażenie, jakie większość osób pielęgnuje jako miły dla oka obrazek rodzinny (być może twórcy reklam sami w ten sposób myślą?). Tylko czemu ten obrazek ma być niby milszy niż obrazek z dwójką dzieci tej samej płci?
Wracając do komentarzy znajomych (skądinąd naprawdę życzliwych mnie samej jako osobie) – sama nigdy nie pomyślałam i nie skomentowałam czyjejś odpowiedzi w ten sposób – być może dlatego, że sytuacja, w której rodzeństwo jest jednej płci, jest dla mnie zwyczajna?
Najbardziej rozśmieszyło mnie, gdy usłyszałam: „Wiesz co, nie wyobrażam sobie. Ja bym się chyba zabiła.” (oczywiście, słowa nie były wypowiedziane bardzo poważnie, a komentatorka ma specyficzny charakter i jest mamą dwójki dziewczynek :-).
Będąc w ciąży i będąc mamą stałam się bardziej „wyczulona” na pewne wypowiedzi, opinie i poglądy osób – pewnie takie spostrzeżenia będą się także pojawiać w poszczególnych wątkach tego bloga…

  • aga

    Model :rodzina + córka i syn, jest według mnie modelem idealnym, w tym sensie, że rodzice doświadczają w swoim życiu, relacji z dzieckiem zarówno jednej jak i drugiej płci. Czy będąc mamą 2 chłopców mam mniej idealną rodzinę? Nie wydaje mi się, jest to jedynie inne doświadczenie, niż moich koleżanek posiadających dwie dziewczynki ;-)czy rodziców dzieci dwóch różnych płci. Moje koleżanki, oczekujące drugiego potomka, w większości przypadków, liczyły na to, że dziecko będzie innej płci. Wydaje mi się więc że obraz "idealnej rodziny" jest w społeczeństwie bardzo silny.

  • aga

    a oprócz tego, sama napisałaś że brakowało Ci "braterskiego" pierwiastka 😉 w rodzinie gdzie były same dziewczynki, więc sama widzisz, że też dążysz do "idealnego obrazka"

  • Hmmm…ostatnio przyszło mi do głowy, że być może radość z dwójki chłopców jest pewnym lękiem przed relacją z ewentualną / potencjalną własną córką? Być może – widząc pewne rzeczy, które przeszkadzały mi w relacjach kobiet (mama, siostry) – obawiałabym się powtórzyć te same schematy?

  • Anonimowy

    Kiedy urodziłam synka, a mam starszą córkę, wszyscy, naprawdę chyba wszyscy znajomi ze szczerą radością (czasem z przyznawaną nawet lekką zazdrością) gratulowali mi dzieci obojga płci. Teksty w stylu "no to wszyscy w domu" albo do moich rodziców "no to teraz jesteście prawdziwym dziadkiem i babcią" trochę mnie drażnią. Jako jedynaczka tak bardzo chciałam aby moje dziecko miało rodzeństwo, że absolutnie nie miała znaczenia płeć. Chociaż przyznaję, że planując dzieci bardzo chciałam mieć choć jedną córkę, żeby móc kupować spineczki i sukieneczki 😉 ale przy drugim dziecku absolutnie nie nastawiałam się na żadną płeć. Szkoda tylko, że presja społeczna jest duża. Spotkałam się nawet z sytuacją, kiedy znajomi, którzy planowali troje dzieci, kiedy urodziła im się druga córka, stierdzili, że jednak nie chcą trzeciego dziecka, bo "znów może być baba"…
    Sylwia

  • Sylwia – cieszę się, że podzielasz mój pogląd i określasz to wręcz jako presję społeczną. Ja mam 2 siostry i zawsze spotykałam się z komentarzami, że mój tata nie miał lekko, bo w domu miał "same baby". Tymczasem wcale nie uważam, że miał źle, bo córki go jednak słuchały (męski wzór w rodzinie).

  • Poza tym, jest jeszcze jeden stereotyp "córeczka tatusia", może więc miał lepiej, bo to córki są bardziej oddane?;)
    Szkoda tylko, że ludzie zapominają, że każdy człowiek i relacja z nim jest tak indywidualna, że nie da się tego zaszufladkować.