Nie jestem aktywną feministką, ale…

…fakt jest taki, zależy mi na tym, aby kobietom było w życiu dobrze. Zaczynam coraz bardziej zwracać na to uwagę. Prawdopodobnie to efekt przechodzenia do innego etapu życia – obserwacji sytuacji otoczenia, przekierowania uwagi od siebie do innych ludzi. A najbliższy mi mentalnie gatunek to jednak kobiety. 🙂
Przyznam, że wcześniej nie zwracałam uwagi na to, dlaczego z taką siłą tu i ówdzie pojawiają się głosy, krytykujące obraz kobiety w środkach masowego przekazu, np. w reklamie. Wydawało mi się to kwestią, którą nie warto się emocjonować, zgodnie z podejściem „szkoda tracić na to czasu, mam swoje własne sprawy”.
Jednak pewnego dnia sama przyłapałam się na tym, że podczas czytania dziecku, zwróciłam szczególną uwagę na fragment, który brzmiał mniej-więcej tak: „Tata pracował cały dzień i chce odpocząć z gazetą, a mama musi dokończyć przygotowanie obiadu” (chodziło o to, że dziecko chce bawić się z rodzicami, a oni nie mają dla niego czasu). Ta książeczka została napisana we Włoszech i wydana w Polsce, jej bohaterami są myszy, ale funkcjonujące w „człowieczym” świecie. Tata występuje w garniturze i z walizką (ponieważ pracuje) albo koszuli w kratę i spodniach (w wolnym czasie), a mama jest zwykle ukazana w tej samej spódnicy po kostki, często wśród akcesoriów kuchennych i domowych (np. miotła).
Dla kontrastu przytoczę przykład lektury, która pokazuje zupełnie inny obraz rodziny. Jest to książeczka napisana i zilustrowana przez skandynawskich autorów. Opublikowało ją polskie wydawnictwo, którego pozycje książkowe są często polecane jako wspierające rozwój dziecka (nie chcę robić tu kryptoreklamy :-). Książka, o której piszę, nie zawiera dużo tekstu (jest to kilka krótkich zdań na temat wycieczki dwójki dzieci do lasu), ale zachwyciła mnie kolorowymi, nowoczesnymi, dziecięcymi (ale nie słodko-infantylnymi) ilustracjami. To kwestia gustu, ale mnie bardzo odpowiada ten styl traktowania małego czytelnika w „niecukierkowy” sposób. Bohaterowie książeczki to sześcioosobowa rodzina, osadzona we współczesnych realiach, co widać choćby po ubiorze: mama nosi tunikę i spodnie, tata t-shirt, dzieci są również ubrane pomysłowo (np. sukienka w kratkę i różowe kalosze, zabawna fryzura córki), ale nie o to chodzi. Krótka opowieść kończy się wspólnym pieczeniem ciasta przez całą rodzinę, przy czym każdy ma w tym procesie swoją rolę do spełnienia – także tata, który zagniata ciasto.
Różne są wyobrażenia rodziny w społeczeństwach i kulturach. Cieszę się, że u nas kobiety teoretycznie nie podlegają ograniczeniom, wyznaczanym w innych kulturach choćby przez nakazy religijne. Często sytuacja kobiet jest kształtowana przez ekonomię, ale mamy wpływ na pozycję w życiu codziennym – poprzez relacje z partnerem, rodzicami czy dziećmi. Żmudna praca przed nami, bo wymaga przełamania sposobu myślenia, zachowania, które najczęściej są w nas „zakodowane”.
Marzy mi się, abyśmy korzystali z różnych, także tych niestereotypowych wzorców.

Facebook Comments

4 komentarze

  • Na kanwie "zakodowania"…mój najukochańszy syn zapytał mnie w sobotę " co będzie na obiad", usłyszał ode mnie, że to zależy od taty, co wymyślił na obiad (swoją drogą to i tak wiedziałam, że będzie makaron pomodoro), ale kontynuując, wspomniał mój syn, iż " ty przecież jesteś mamą więc dlaczego nie ugotujesz nam obiadu"- odpowiedziałam, że nie mam ochoty na gotowanie obiadu……i powiem wam, że choć odpowiedałam dziecku z lekkim niedowierzaniem w swoje słowa, to bardziej zaskoczyło mnie jego zachowanie, odwrócił sie na pięcie i tylko usłyszałam: " tato, co robisz dzisiaj na obiad?". Ciekawam, czy zwyciężył głód, czy uszanowanie dla kobiety??? 🙂

  • Aleksandra, brawo dla Ciebie i Twojego syna! Dla Ciebie – za obronę swojej osoby (nie jestem jedyną osobą, która może to zrobić), a dla syna – za zrozumienie sytuacji i odpowiednią reakcję. Tak trzymaj! Mam nadzieję, że z moimi dwoma synami będę postępować podobnie i oni też to zrozumieją. Tymczasem zagłębiam się w lekturę książki "Wychowanie chłopców", stamtąd też można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy (może niedługo napiszę o nich na blogu).

  • A ja w właśnie czytam książkę "Synowie" też o wychowywaniu chłopców, i ich świecie który jest TOTALNIE inny od dziewczęcego ! ;-D U mnie w domu tata jest równie czestym gościem w kuchni co mama, dzięki temu moje dzieci, nie utwierdzają w sobie tradycyjnego obrazu, umęczonej matki nad garkami. Zachęcam również do angażowania chłopaków w kuchni jak najwczęśniej !

  • Tak, właśnie niedawno czytałam o tym, do jakich prac domowych można angażować chłopców i w jakim wieku. Co do kuchni – można zacząć od nakrywania i sprzątania ze stołu. Wg autora książki na przygotowanie posiłku raz w tygodniu (makaron z sosem ze słoika) dla całej rodziny można pozwolić chłopcu powyżej 10 lat. Co do innego świata chłopców – dobrze jest poczytać sobie o różnych aspektach rozwoju. Nie wiedziałam, że chłopcy mogą mieć większe trudności z czytaniem, pisaniem czy wysławianiem się, dlatego tak ważne jest, aby ich w tym kierunku rozwijać. Dobrze też wiedzieć, że są okresy, kiedy góruje w nich testosteron i to nie oznacza, że zrobili się nieznośni czy złośliwi.

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!