Ciekawe pomysły w sprawie żłobków.

Z radością przeczytałam niedawno informację, że urzędnicy wycofali się ze swojego „wspaniałego” pomysłu na uzależnienie opłaty za żłobek od dochodu brutto na osobę (http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,9764725,Bez_podzialu_w_zlobkach__Rowne_podwyzki_dla_wszystkich.html)
Nie chodzi o to, że uważam, że wszyscy powinni płacić tyle samo – myślę, że osoby sytuowane lepiej niż średnia krajowa mogą płacić więcej i sama jestem gotowa to zrobić. Jednak od momentu pojawienia się informacji na ten temat zdziwił mnie inny jego aspekt.
Pierwotny pomysł zakładał, że rodzice, których dochód brutto na osobę wyniesie powyżej 2,8 tys., będą musieli płacić ok 1,2 tys. miesięcznie za państwowy żłobek (pytanie, czy chodzi tylko o osoby zarabiające, czy też o niepracujące – np. dzieci).
Jako mama dziecka, które uczęszcza do prywatnego żłobka, zadałam sobie proste pytanie: co skłoniłoby mnie w takiej sytuacji do zapłacenia ponad tysiąca złotych za państwowy żłobek? Płacąc tę samą kwotę w żłobku prywatnym widzę konkretną korzyść w postaci mniejszej liczby dzieci w grupie, lepszych warunków lokalowych (dom lub willa z ogródkiem). Jeśli miałabym zapłacić ponad tysiąc złotych za państwowy żłobek, wymagałabym porównywalnych warunków dla mojego dziecka, a to oznaczałoby zapewne ogromne przeorganizowanie obecnych placówek państwowych.
Zastanawiałam się, czy ktoś z urzędników zadał sobie takie proste pytanie. Chyba nie, skoro dopiero interwencja rodziców wpłynęła na powstanie bardziej sensownej propozycji rozwiązania. Miejmy nadzieję, że to rozwiązanie zostanie przegłosowane.

Facebook Comments

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!