Zdolność do komplementowania innych kobiet.

Dzisiaj (nie wiem, czemu akurat tak) przyszedł mi do głowy temat pt. komplementowanie innych kobiet przez kobiety.
Dość często spotykałam się z sytuacją, w której moim koleżankom czy znajomym nie przechodziła przez gardło pochwała dla stroju, wyglądu czy zachowania innej kobiety.
Oczywiście, nie jestem wyjątkiem – często zdarzało się, że sama myślałam „o, jak fajnie dzisiaj ubrała się X”, ale za nic na świecie nie skierowałam bezpośrednio do niej takich słów. Najśmieszniejszy w takiej sytuacji jest fakt, że w kobiecym spojrzeniu widać ten chwilowy zachwyt lub podziw dla innej kobiety, przeplatany z błyskiem zazdrości. Mowy naszego ciała i mimiki nie da się oszukać. Z czasem nauczyłam się „wyłapywać” takie spojrzenia w sytuacjach, w których obiektem zainteresowania była trzecia kobieta – takie spostrzeżenia mówiły czasami więcej o relacjach między osobami niż ich rozmowy ze sobą.
Obserwując swoje reakcje stwierdzam, że podłożem takiego zachowania musiało być moje poczucie wartości – często to właśnie ja chciałam być postrzegana jako ta najlepiej ubrana, najładniejsza, najmądrzejsza (znacie ten „syndrom prymuski”?:-). Z biegiem czasu sytuacja zaczęła się zmieniać i naturalne stało się dla mnie komplementowanie wyglądu moich koleżanek czy nawet mniej znanych mi osób. Doszłam do wniosku, że komplement dla innej kobiety może być przyjemnością także i dla mnie – choćby dlatego, że przezwyciężam swoje własne kompleksy i za naturalny uznaję fakt, że jest na świecie wiele czarujących, pięknych, pożądanych kobiet (haha, zabrzmiało to teraz tak, jakbym sama uważała się za taką – ja uważam siebie za ciekawą, atrakcyjną i lubianą kobietę).
Uważam, że komplementowanie innych kobiet to dobre ćwiczenie swojej osobowości. Myśląc długofalowo – chcę być gotowa na to, że w perspektywie paru lat zapewne poznam dziewczyny – kandydatki na partnerki życiowe (na krótszy lub dłuższy czas) mojego syna / moich synów (ponieważ wątek jest o kobietach, piszę o partnerkach, ale różnie to może wyglądać :-). Nie chcę oceniać ich jako moje rywalki, a mogłoby tak być, gdybym nie była pewna swojej wartości i miejsca w życiu jako kobieta.
Możecie zapytać, skąd taka zmiana myślenia?
Wydaje mi się, że duży wkład w ten proces miał, ma i będzie mieć dobry związek, w którym czuję się szanowana, kochana i mogę liczyć na wsparcie męża-partnera. Zresztą często on zupełnie inaczej ocenia  wiele sytuacji z udziałem kobiet, w których brałam udział i mu je relacjonowałam. W efekcie po dłuższym czasie, gdy moje emocje już opadły, przyznawałam mu rację – moje sądy czasami były zbytnią nadinterpretacją zachowań innych kobiet.
Kobiety, patrzmy życzliwym okiem na inne panie! Komplement od innej kobiety na pewno wprawi nas w dobry nastrój, dlatego same nauczmy się robić koleżankom, przyjaciółkom, kobietom z naszej rodziny takie miłe niespodzianki.
P.S. Zapewne wszystkie ładnie dziś wyglądacie!

Facebook Comments

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!