Wyprzedaże – dziękuję za stertę ciuchów!

Nie wiem, kiedy nastąpił ten przełomowy moment w moim życiu, gdy wyzwoliłam się z konieczności kupowania ciuchów tylko dlatego, że są w atrakcyjnej cenie. Nieważne, kiedy to się stało, ale od tego dnia jestem wolna od „nałogu wyprzedaży” i bardzo to sobie chwalę. 🙂
Zaraz, zaraz…chyba sobie przypominam…Tym przełomowym momentem była przeprowadzka do mojego męża (wówczas po prostu mojego faceta), czyli konieczność zmieszczenia ubrań dwójki osób w szafie, w której mieścił się dotychczas jeden kawaler. Nie było rady, musiałam zrobić ostrą selekcję ubrań i te, których nie nosiłam w ciągu ostatnich 2-3 lat, zostały spakowane i oddane na cele charytatywne. Odetchnęła zarówno szafa, jak i ja.
Z reguły nie jestem typem „chomika”, który trzyma rzeczy z myślą o tym, że kiedyś mogą się przydać. Wręcz przeciwnie, co jakiś czas przeglądam różne posiadane przedmioty z zamiarem pozbycia się ich (podejrzewam, że to swego rodzaju odziedziczone „natręctwo”). W przypadku ubrań było jednak inaczej, ponieważ w swoim własnym 42-metrowym mieszkaniu miałam do dyspozycji garderobę (komfort, że ubrania wiszą, a nie są poskładane na półce nadal uważam za bezcenny). Nie musząc ograniczać miejsca na ubrania, chętnie korzystałam z ofert wyprzedaży, ciesząc się, że udało mi się zaoszczędzić na zakupionych produktach. W tej euforii zakupowej umykał mi fakt, że pewnie gdyby nie wyprzedaż, połową z tych „zdobyczy” nigdy bym się nie zainteresowała. Refleksja przyszła dopiero w momencie wspomnianej przeprowadzki.
Nie myślcie, że nie kupuję na wyprzedażach – robię to, bo uważam, że nie warto przepłacać za ubrania, których koszt wytworzenia jest śmiesznie niski w porównaniu z ceną sklepową. Zanim jednak dokonam wyboru, zastanowię się co najmniej 2 razy, czy na pewno dana rzecz jest mi potrzebna i czy pasuje do reszty moich ubrań.
W mojej opinii – opinii kobiety – antidotum na zakupy z wyprzedaży są powstające internetowe giełdy wymiany lub sprzedaży ubrań. Cieszy mnie, że w pewnym stopniu myślimy o „recyklingu” ubrań, puszczaniu ich w „drugi obieg”. W ten sposób możemy pozbyć się rzeczy, które kupiłyśmy i założyłyśmy raz czy dwa razy (nie oszukujmy się, większość tych ubrań należy do kobiet, dlatego piszę w liczbie żeńskiej :-).
A zaraz zaczyna się sezon wyprzedaży 🙂 Udanych zakupów!

Facebook Comments

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!