Mężczyźni nie lubią sklepów „second-hand”?

Pytanie, postawione w tytule posta, przyszło mi do głowy 2 dni temu, podczas segregowania ubrań ciążowych, których chciałabym się pozbyć (nie dlatego, że mam złe wspomnienia z czasu ciąży, tylko syndrom „anty-chomikowania” zbędnych rzeczy).

Wymiana ubrań online

Mam nadzieję wymienić część ubrań (głównie ciążowych) i zbędnych przedmiotów dzięki serwisowi Giełda Mamy , który ostatnio odkryłam (nie wiem, czy za późno, bo nie wiem, od kiedy istnieje ;-). Od paru dni myślę, co jeszcze mogę zaoferować do wymiany i – jak twierdzą niektórzy – jestem wręcz niezdrowo podekscytowana możliwością prawie bezgotówkowego pozyskania rzeczy (piszę „prawie”, bo jednak trzeba ponieść koszt przesyłki pocztowej).
W zeszłą sobotę miała miejsce kolejna akcja „Uwolnij łacha” – tym razem na warszawskiej Pradze. Nigdy nie uczestniczyłam w takiej wymianie, ciekawa jestem czy któraś z was tam była? Jeśli uczestniczyłyście w podobnych akcjach, to czy udało wam się pozyskać ciekawe nabytki do waszej garderoby? Napiszcie, proszę.
Właśnie – znowu piszę w liczbie żeńskiej, ale o tym, dlaczego pytam o opinie kobiet, napiszę za chwilę.

Sklepy second hand

Ostatnio nie miałam okazji, ale parę lat temu kupiłam parę ciekawych ubrań w sklepie typu „ciuchy z drugiej ręki” – była to chyba Wzorcownia na Chmielnej w Warszawie. Sklep skusił mnie przykładowymi stylizacjami, wyeksponowanymi na wystawie.Wnętrze też było zachęcające – ubrania na wieszakach (przerzucanie sterty ubrań uważam jednak mało wygodne), dużo miejsca między alejkami wieszaków, miły zapach.
Mężczyzna w sklepie „second hand”
Nie znam i nie spotkałam mężczyzny, który kupowałby ubrania „z drugiej ręki”.
Zastanawiam się, z czego to wynika. Czy mężczyźni po prostu czują niechęć na samą myśl o noszeniu czegoś, co należało do innego, obcego ciała? Czy niebanalna, niesklepowa stylizacja nie jest dla nich kwestią godną rozważenia?
Śmiem twierdzić, że kobiety, które nie są zmuszone trudną sytuacją finansową do odwiedzania sklepów „second hand”, kupują tam ubrania, aby mieć w szafie coś niepowtarzalnego.Widać to zresztą po blogach „szafiarek”.
A wy, jak myślicie?

Facebook Comments

4 komentarze

  • Hej Aga,

    z moich rodzinnych obserwacji wynika, ze pranie jest najwiekszym wrogiem mezczyzny.

    W zwiazku z tym, kupowanie rzeczy, ktore najpierw trzeba uprac, wkracza na obszar automatycznego odretwienia przerazeniem zwiazanym z potencjalnym praniem.

    Nie wspominajac o rownie wielkiem odretwieniu zwiazanym z samym wejsciem do "babskiego" sklepu…

    Natomiast z noszeniem juz kupionych (przez mame lub zone) i upranych ubran z "second handu" nie ma najmniejszego problemu. Wrecz przeciwnie – zaobserwowalam wiele przejawow dumy z posiadania fajnego, ale taniego ciucha!

  • A czy mężczyzni wogóle lubią chodzić po sklepach z ciuchami / o second-handach wogóle nie wspominam/? Ja szczerze mówiąc nie znam żadnego osobnika męskiego, który lubiłby spędzać czas na buszowaniu po sklepach z odzieżą. Przecież to takie nudne zajęcie ;-D U mnie w domu, mój M, ma 2/3 ulubione marki, i jak już "musi" to idzie sobie tylko TAM coś kupić. I jest pierwszy do czyszczenia szafy z rzeczy nie noszonych, podobny syndrom do Twojego ;-D nie znosi gromadzenia. Ja natomiast mam nawet rzeczy mojej mamy z czasów młodości, które uwielbiam, choćbym je miała tylko raz w roku założyć 😉

  • Myślę, że dla większości mężczyzn zakupy to kwestia odwiedzenia swoich ulubionych sklepów, bez zbędnego szukania nowych marek. U mnie ten wzorzec też funkcjonuje. Co do ubrań mamy – zazdroszczę Ci, Agata, bo te rzeczy stanowią swoistą historię rodzinną. Rzeczy mojej mamy są na mnie,niestety, zbyt małe – zresztą, nie zachowało się ich zbyt wiele. Moja mama sporo szyła dla siebie i dla nas – pamiętam rysowanie na kalce technicznej projektów z Burdy i efektowne mamine kreacje na imprezy. W Wysokich Obcasach sprzed 3 lub 2 tygodni zaprezentowno sesję zdjęciową dziewczyn, które noszą ubrania po swoich babciach. Stylizacje były bardzo ciekawe, może uda mi się znaleźć tę sesję na serwisie Wyborczej, to zamieszczę link…

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!