Każdy jest panem (i panią) swojej tożsamości

Do napisania tego posta zainspirował mnie plakat, który widziałam niedawno w urzędzie gminy. Jego przesłaniem było proste – przypomnienie obywatelom, aby w przypadku zagubienia dokumentów jak najszybciej je zastrzegli.
Ten plakat uświadomił mi, jak ważna jest kwestia tożsamości – dla mnie to coś, co umożliwia każdemu z nas funkcjonowanie w społeczeństwie.
Tożsamość rozważana jest coraz częściej w kontekście serwisów internetowych. Popularność Facebook w Polsce jest fenomenalna. Sama przestałam już być jego sporadycznym użytkownikiem i od czasu pisania bloga częstośćiej zamieszczam tam komentarze czy posty.
Wokół kwesti prywatności w internecie jest sporo szumu – jakiś czas temu dotyczyło to NK, później były protesty, związane z FB. Myślę jednak, że – niezależnie od regulaminów serwisów społecznościowych – to każdy z nas decyduje, ile swojej prywatności ujawnia innym w sieci. Mam na myśli informacje o sobie, zdjęcia swoje, rodziny, dzieci. Z tego względu zastanawiam się np. nad kwestią zakładania proflu dla własnego dziecka przez rodziców – czy są przekonani, że ich paromiesięczne dzieci byłyby entuzjastami  takiego pomysłu? Czy zastanawiają się, co za parę lat ich dziecko znajdzie w sieci na swój temat? Przecież w bezkresnych przestrzeniach internetu zapisują się różne informacje.
Wydaje mi się, że warto zachować pewien rozsądek w publikowaniu informacji na swój temat. Granica strzeżenia własnej tożsamości jest okreśklona przez każdego z nas. Dla mnie taką granicą są na przykład zdjęcia rodziny, dzieci, miejsca, gdzie mieszkam, osobistych przedmiotów.
Nie lubię też nachalności i wykorzystywania danych bez uprzedniego poinformowania o tym fakcie. Niedawno na przykład szybko wypisałam się z pewnej z aplikacji na FB po tym, gdy zaczęłam otrzymywać na skrzynkę mailową wiadomości z propozycjami spotkań (pewnie domyślacie się, o którą aplikację chodzi – jest ostatnio bardzo popularna). Wszystko tylko dlatego, że chciałam sprawdzić, jakich odpowiedzi udzielili na mój temat znajomi.
Znam człowieka, który pracuje w instytucji finansowej i jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo sieci.  Wyobraźcie sobie, że nie ma profilu na Facebook, nie udziela się w żadnych innych serwisach społecznościowych, ba – nawet nie ma komputera w domu! Jego tożsamość i prywatność są dla niego ważniejsze. Poza tym chyba po całym dniu pracy ma dość czegokolwiek, co wiąże się z komputerem. W pewien sposób podziwiam jego podejście i wstrzemięźliwość…:-)

Facebook Comments

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!