Weekend z W.

Tytuł posta to inspiracja obejrzaną w piątek sztuką Weekend z R., na którą wybrałam się ze swoją mamą. Sztuka lekka, łatwa i przyjemna, w sam raz na początek udanego weekendu. 
Weekend – dzięki przedłużonemu od wczoraj spotkaniu z rodziną W. – był bardzo udany i skłonił mnie do pewnej refleksji na temat relacji międzyludzkich oraz zmiany ich postrzegania, co w moim przypadku nastąpiło z biegiem czasu.
W czasach licealnych kumplowałam się z pewną koleżanką z mojej klasy. Imponowała mi jej artystyczna dusza, niepokorny charakter, cięty język. Bardzo łatwo poddałam się jej wpływowi. Spędzałam z nią dużo czasu. Jeździłyśmy razem na wakacje. Miałyśmy nawet swój tajny alfabet, którym opisywałyśmy rzeczywistość oraz otaczające nas osoby. Nie wahałam się określić naszej relacji przyjaźnią.
Miałam też drugą koleżankę, która w pewnym momencie usunęła się w cień tej wpływowej osoby. Spokojniejsza, bardziej dorosła, miała swojego faceta i swoje sprawy. Wówczas nie poświęcałam jej dużo swojej uwagi. Byłyśmy po prostu koleżankami z tej samej klasy.
Jakość mojej wyidealizowanej „przyjaźni” okazała się wątpliwa w momencie, gdy zaczęłam „chodzić” ze swoim ówczesnym chłopakiem (celowo używam określeń z czasów liceum). Podczas studiów już nie miałam takiego kontaktu z moją „przyjaciółką”, choć czasami się widywałyśmy. Sporadycznie kontaktowałam się też z tą drugą koleżanką, która wyjechała na studia w innym kierunku niż ja.
Dzisiaj ta druga koleżanka jest moją bratnią duszą i prawdziwą przyjaciółką. Stało się to tak jakoś naturalnie, choć nie z dnia na dzień.
Patrząc z perspektywy czasu zachodzę w głowę, jak mogłam być tak ślepa i szukać wartościowej relacji, która była tuż obok mnie. Przypuszczam, że moja ówczesna koleżanka w tamtym momencie intuicyjnie wyczuwała lub rozumiała lepiej niż ja, że widocznie moja fascynacja się kiedyś skończy. 
Dzisiaj nasza relacja jest bardzo ważna dla nas obu. Pielęgnujemy nasze kontakty, bo bez tego każda relacja jest skazana na powolne obumieranie.
Widocznie wartościowe relacje potrzebują znacznie więcej czasu i nie są tak łatwo osiągalne. Wydaje mi się, że to ważne spostrzeżenie w erze „przyjaźni” i znajomości na portalach społecznościowych.
Wydaje mi się, że jakiś czas temu powiedziałam mojej przyjaciółce dokładnie to, co napisałam tutaj. Jeśli tak nie było, to albo przeczyta to na moim blogu albo jeszcze raz jej to powiem. 🙂
Życzę wam dobrej nocy i dobrych przyjaźni.

Facebook Comments

1 Comment

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!