Obrazki trzylatka.

Od poniedziałku ze starszym synem zmagamy się z infekcją gardłową, dziś – niestety – dołączył do nas najmłodszy szkrab. Jak powiedziała pani doktor – było to nieuniknione.
Nie przypuszczałam, że w domu z dwójką dzieci będzie mi dość łatwo. Jakoś sobie zorganizowaliśmy ten czas – w czasie gdy jeden jadł, drugi spał, później odwrotnie. Miałam chwilę, żeby coś nawet przeczytać. Ani się obejrzałam, a już minęły 4 dni.
Oprócz swojej ukochanej zabawy z cyferkami dla dzieci w trakcie pobytu „na chorobowym” starszy syn odkrył dobrodziejstwa nieskrępowanego malowania farbami. Dzięki temu, że zakupiłam farby w sztyfcie, zabawa nimi nie wymaga aż tak dużego nadzoru. Obecnie ulubionym wzorem mojego małego malarza są koła i to one bardzo mi się spodobały. Przypominają mi mapy ukształtowania terenu, które rysowaliśmy na lekcji geografii w szkole podstawowej – tylko są bardziej uproszczone, barwne i przez to kreatywne.
Po wizycie naszych przyjaciół (jeszcze przed naszą chorobą, rzecz jasna) i wspólnym malowaniu farbami pojawił się też nowy styl – malowanie dużych plam, co odbywa się z niebywałym impetem i przy maksymalnie wykręconym wkładzie sztyftu.
Przyszło mi na myśl, aby z okazji imienin jednego z dziadków syn namalował dla niego laurkę. Małemu wykonawcy bardzo spodobał się ten pomysł i z zapałem przystąpił do „ulki dla dziadka”. Nie mieliśmy zwykłego papieru, więc prace odbywały się na kolorowym kartonie. Efekty widać poniżej, na laurkę chyba się jeszcze nie nadają, ale radość z malowania „ulki” była wielka. 🙂

A tu wcześniejsze kręgi – koła, które przypadły mi do gustu. Myślę, że po oprawieniu w ładne ramki mogłyby z powodzeniem ozdobić nowoczesne wnętrza mieszkania. Może pomyślę o zaproponowaniu tego wzornictwa projektantom chociażby IKEI? 🙂
Zadziwia mnie ta kreatywność dzieci i abstrakcyjne spojrzenie.
Facebook Comments

4 komentarze

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!