Pełzanie, gra memo i figura 15 w Mądrym Zamku.

Już dawno tak nie ucieszył mnie tzw. przedłużony weekend 🙂 Cóż, prawie 11 ostatnich miesięcy spędziłam  w domu, więc moja sytuacja była zupełnie inna.
Zeszły tydzień minął pod znakiem mojego powrotu do pracy oraz choroby Starszego Mi, który po 2 dniach pobytu w przedszkolu złapał infekcję gardła. Starszy Mi nie jest dzieckiem, które choruje co chwilę – jak na razie, jest chlubnym wyjątkiem wśród przedszkolaków, bo od września choroba zmogła go może dwukrotnie i to każdorazowo nie dłużej niż na tydzień.
Najpierw pomyślałam, że może to niekorzystny znak na początek roku, ale zaraz uświadomiłam sobie, że  zeszły rok też zaczął nam się od choroby (zapalenia ślinianek – wyglądało jak świnka, ale nie było świnką), a był bardzo dobry. Niestety, po 2 dniach także i ja odczułam skutki choroby dziecka na swoim własnym organizmie. 🙁 Mam nadzieję, ze kuracja czosnkowo-witaminowa nieco powstrzymała proces wylęgania się w moim ciele zarazków.
W ten weekend zaobserwowałam, że Młodszy Mi zaczął nadzwyczaj sprawnie poruszać się po naszej przestrzeni domowej. Czołga się po parkiecie jak żołnierz na poligonie, a my musimy wkrótce zadbać o usunięcie z jego drogi niebezpiecznych przedmiotów oraz zatkanie kontaktów. Spodziewam się też, że niedługo zmierzymy się ze wzmożoną bratobójczą walką o zabawki – już dzisiaj mieliśmy małą próbkę tego, co może się stać. Cóż, kiedyś będzie musiał nadejść ten moment w naszym i ich życiu.
Starszego Mi po paru dniach spędzonych w domu po prostu rozsadzała energia. Zaczynam się przekonywać, co oznacza testosteron u chłopców – z tego, co pamiętam, trzylatki mają go naprawdę sporo. Naszemu starszemu synowi trudno ostatnio skoncentrować się na jednej zabawie. Biega, krzyczy i jest momentami bardzo podminowany. Za to jego ulubionym zajęciem, które momentami doprowadza mnie do szewskiej pasji, jest obsługa wszelkich dostępnych urządzeń elektronicznych, w tym włączanie kuchni (na szczęście jest zaopatrzona w funkcję blokady przed dziećmi). Jego uszy są nastawione na charakterystyczny sygnał włączania płyty – gdy go usłyszy, natychmiast puszcza się pędem w stronę kuchni, z okrzykiem „Mamo, ja wstawię!”. Co chwilę muszę także przestawiać zegarek elektroniczny, znajdujący się w jego zasięgu ręki.
Usiłowałam nieco skanalizować zbyt rozbuchaną energię syna, zajmując go dawno nie praktykowaną grą. Z głębi szuflady wyciągnęłam zakupioną ponad rok temu grę memo, która przeleżała nieużywana przez ostatnie miesiące. Nie liczyłam na wielkie efekty, ale ku mojemu zdziwieniu Starszy Mi zainteresował się tą zabawą dla dzieci w wieku 2-4 lat. Wczoraj i dzisiaj graliśmy w nią oboje i zauważyłam, że powoli zaczyna zapamiętywać, gdzie leżą kartoniki z tymi samymi obrazkami – udało mu się zebrać parę – z tym, że szuka zawsze w tym samym, najbliższym sobie, obrębie. 🙂
Kolejnym odkryciem, które uświadomiło mi, że Starszy Mi przechodzi przez kolejne etapy rozwoju, było układanie figur z elementów zabawki „Mądry Zamek”, o którym pisałam tutaj.
Zadziwił mnie, ponieważ ułożył figurę numer 15 z książeczki! Zadanie nie było wykonane bezbłędnie, bo nie zwraca jeszcze uwagi grafikę na klockach (jedynie na ich ułożenie względem siebie), ale było to dla mnie duże i pozytywne zaskoczenie, czego nie omieszkałam udokumentować. 🙂


W ten weekend kolejny raz pomyślałam sobie, że jedyną pewną rzeczą w życiu rodziców i dziecka jest ZMIANA 🙂

Facebook Comments

4 komentarze

  • Jeszcze niedawno domagałam się, pragnęłam dziecka, dzisiaj wiem, że jestem już za wygodna na macierzyństwo. Zaczekam na wnuki, chociaż córka odgraża się, że nieprędko, no zobaczymy!

  • Myślę, że każda z nas ma swój czas i nic na siłę. Człowiek przyzwyczaja się do swojego życia, dlatego zdecydowaliśmy się mieć 2 dzieci w dość krótkim (ale nie za krótkim) odstępie czasu – na szczęście się udało.

  • Aga, masz rację, dlatego i my zdecydowaliśmy się na dwójkę z krótkim odstępem 🙂 Jest ciężko, mamy też jednak trudniejsze relacje z mężem. Jest fajnie, ale więcej musimy pracować nad swoimi relacjami. Mamy permanentny bałagan na piętrze, ale kiedy widzę jak córka (2 lata i 8 miesięcy) i 13 miesięczny syn zaczynają się bawić, jak on płacze, bo ona idzie na wieczór do dziadków, a ona krzyczy, że na dzidzi nie można nawet podnieść głosu…wiesz, to jest bezcenne 🙂
    A odnośnie Starszego Mi…u niego możesz to wytłumaczyć zbyt dużym testosteronem, ale jak ja mogę wytłumaczyć tę ogromną energię u mojej córki? 🙂 Też stosuje różne triki na wyciszenie – książeczki, klocki, puzzle…(ale raz w tygodniu zabieram ją do siebie na trening i pozwalam szaleć na macie :D)
    A co do puzzli… Ostatnio byłam u koleżanki, która ma córkę dwa miesiące starszą od mojej małej. Ze zdziwieniem zauważyłam, że dziewczynka sprawnie układa puzzle 24-30 elementowe. Moja córka układała miesiąc tylko te 2-6 i to bez entuzjazmu. Jednak po powrocie do domu zaczęłam zastanawiać się czy może to ja coś przeoczyłam, nie potrafiłam zaszczepić jej swojej radości z układania puzzli (już po 15 minutach takich rozmyślań, stwierdziłam, że myślenie w ten sposób jest wariactwem:)). Niemniej jednak wyjęłam puzzle z kubusiem puchatkiem, które córka otrzymała na święta…Mała usiadła ze mną z okrzykiem "o! Mamo, patrz! Miś!" i…zaczęła sama układać puzzle!!! 30elemntowe! Oczywiście musiałam jej trochę pomóc, ale radziła sobie świetnie i od tamtej pory nie ma dnia, żeby córka nie układała puzzli po 20-30 minut dziennie! Wynalazłam też w ciągu kolejnych dni nowe puzzle w przepastnych szafkach z zabawkami "na prezent" 🙂 – układankę z myszką miki i cyferkami (od razu kojarzy mi się Wasz Starszy Synek:))), puzzle ze scooby doo- chciałam sprawdzić czy fenomen układania łączył się z jedną konkretną układanką czy nie. Okazało się, że po prostu córka przez jeden miesiąc "dorosła" do puzzli…Wciąż mnie zaskakuje, że kilkuletnie dzieci potrafią tak szybko uczyć się nowych rzeczy, że nagle okazuje się, że to umieją, tamto wychodzi im dużo lepiej…
    I wiesz co? Myślę, że za kilka miesięcy, na pewno szybciej niż sama się spodziewasz, Starszy Mi, będzie Was ogrywał w memo i ułoży coraz więcej figur 🙂
    pozdrawiam Was serdecznie!

    • Wiesz, jest dokładnie tak, jak piszesz – od 2 tygodni Starszy Mi układa z książeczki coraz więcej figur. Dzisiaj poradził sobie z figurą nr 25 z poziomu Ekspert – byłam w szoku! Mądry Zamek ma przed nim coraz mniej tajemnic, bo on codziennie ćwiczy te figury od początku. Jestem pełna podziwu, z jakim zafascynowaniem codziennie zaczyna to samo. Dorosłym się to nie zdarza, dla nich to rutyna. 🙂 Co do memo, to też jest odkrycie ostatnich 2 tygodni – Starszy Mi już zapamiętuje, gdzie leżą pary i coraz częściej je zgarnia. Oczywiście, wtedy gdy jest bardzo skoncentrowany i nie rozprasza go np. młodszy brat, który też już zaczyna spoglądać pożądliwie na zabawki starszego. 🙂 Jak widać, dziecko samo garnie się do zabawy, tylko musi nabrać na nią ochoty albo coś szczególnego dla dziecka musi w niej być…

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!