Zła wiadomość.

Dzień zaczął się przyjemnie – wspólnym śniadaniem, co było okupione nieco dłuższym czasem dojazdu do pracy. Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że lepiej jest zaczynać dzień pracy poza godzinami porannego szczytu.
Nie zdążyłam wypić kawy z papierowego kubeczka, na której spożycie jeszcze przed wejściem do biura liczyłam.
Czym są jednak te dylematy wobec naprawdę ważnych kwestii?
Przybijająca była wiadomość, którą usłyszałam dzisiaj rano.
Dowiedziałam się, że osoba, z którą rozmawiałam jeszcze tydzień temu, popełniła samobójstwo.
Nie była to osoba z grona moich znajomych, przyjaciół czy rodziny.
Prawie w ogóle jej nie znałam – spotkałam ją dwukrotnie. Wymieniłam z nią parę zdań w sytuacji, która była dla obu stron niewygodna i trudna. Starałam się ją jakoś podnieść na duchu i przełamać jej wycofanie w sytuacji, gdy inni na nią liczyli.
Dzisiejsza wiadomość w jakiś sposób mnie uwiera.
Zwykle na takie tragiczne wiadomości poznaję z mediów – ze wzmianek prasowych, doniesień internetowych. Pochodzą one z przestrzeni, która jest dla mnie abstrakcyjna i obca. Nie ma mnie tam, nie identyfikuję się z nią. Ta informacja ledwie mnie muska – przemyka mi przez głowę myśl: „szkoda człowieka”. Krótka myśl znika i zostaje zastąpiona inną.
Od czasu świadomości porannej informacji powraca do mnie obraz mnie samej, rozmawiającej z osobą, której już nie ma. Potrafię sobie dokładnie przypomnieć te parę minut sprzed tygodnia.
To dziwne uczucie, bo osoba nie była mi bliska. Być może bliskie było jej zagubienie i wycofanie. Czuję pustkę w środku. Żołądek ściśnięty z bezsilności wobec tego, co się stało. W moim mózgu pojawiają się pytania: dlaczego? Czy można było pomóc? Jeśli się kogoś tylko spotkało, pewnie nie można było… bo skąd wiadomo, z jakimi problemami boryka się człowiek?
Ten wpis mogę opisać tylko jednym słowem: życie…

Facebook Comments

2 komentarze

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!