Dzieci zawsze będą dziećmi

Dzieci będą dziećmi – oczywiście, to nie jest odkrywcza myśl, ale wyjaśnię wam, czemu taki tytuł.

Gdy dzieci małe, ich świat kręci się wokół rodziców. To oni są punktem odniesienia we wszystkim, co robią. Maluchy potrzebują bardzo silnego wsparcia i akceptacji. Z upływem czasu ta więź rozluźnia się na rzecz innych relacji – z rówieśnikami i autorytetami zewnętrznymi (mam tu na myśli  innych dorosłych, z których zdaniem liczy się dziecko).

Dzieci a Relacje z rodzicami

Jako mama dwóch chłopców ponad rok temu przeczytałam  książkę „Wychowanie chłopców” (książka  napisana przez Steve’a Biddulph’a, o którym już wspominałam). Ten psycholog twierdzi, że chłopiec przechodzi 3 etapy, w których decydujący wpływ na jego rozwój mają różne osoby:

  • do 6. roku życia najważniejsza jest matka i to od niej dziecko uczy się wzorców relacji z kobietami,
  • od 6. do 14. roku życia, kiedy w rolę „guru” wchodzi ojciec, ucząc syna wzorców męskości,
  • powyżej 14. roku życia rodzice nie są już tak ważni, za to na znaczeniu zyskują inni dorośli – to na tym etapie pojawiają się autorytety życiowe.

Ponad rok temu w serwisie PAP Nauka w Polsce. opublikowano wyniki badań dotyczących wpływu akceptacji rodziców na dziecko. Zachęcam was do zapoznania się z treścią artykułu [aktualizacja z grudnia 2017 r – niestety, tych materiałów nie ma już w internecie], ja zacytuję wstęp: Akceptacja ze strony ojca w dzieciństwie wpływa na pozytywny obraz siebie w dorosłości, a poczucie akceptacji ze strony matki może mieć wpływ na okazywanie bliskości w związkach – wynika z badań dr Marty Porębiak z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.”

dzieci a zdanie rodziców

Po pierwsze, dlatego, że jako matka, kobieta i rodzic czuję wielką odpowiedzialność, spoczywającą na mnie z racji powyżej opisanych kwestii. Staram się pamiętać (bo czasami, zajęta innymi sprawami, po prostu zapominam), jak ważna jest rozmowa, przytulanie, chwalenie dzieckapoświęcanie mu uwagi i szanowanie go jako człowieka (tak, tak! wbrew popularnemu powiedzonku, że „dzieci i ryby…”). Wydaje mi się, że kluczowy jest tu właśnie aspekt szacunku dla dziecka – sposobu, w jaki się do niego odzywamy, co mu przekazujemy. Zwróćcie uwagę, że czasami żarty, które wydają nam się śmieszne jako dorosłym, mogą krzywdzić dziecko. Jest to szczególnie ważne, że za jakiś czas nasze dzieci, które mając 3-4-5 lat  ciągle coś do nas mówią (tak, to czasem jest męczące), nie będą czuły potrzeby konwersacji i ograniczą ją do niezbędnego minimum. Uważam, że dobra komunikacja z dziećmi to podstawa relacji.

Po drugie, twierdzę, że dzieci – nieważne w jakim wieku są, jak silną mają  osobowość i jak dobrą samoocenę – będą liczyć się ze zdaniem rodziców. Składnikiem osobowości każdego z nas jest przecież tzw. „wewnętrzne dziecko”. Więcej na ten temat mogliby powiedzieć terapeuci, którzy „przerabiają” z dorosłymi kwestie trudnych relacji wewnątrz rodziny. 

Kids will be kids…

Stąd blisko do wniosku postawionego w tytule – dzieci zawsze będą dziećmi…swoich rodziców. Nieważne, jak daleko będą chciały uciec od ich przekonań, zachowań, stylu życia.

Na koniec, do zilustrowania wpisu użyję utworu grupy Queen – „Friends will be friends”. Gdyby podłożyć tam inne słowo, mielibyśmy „Kids will be kids”. Prześledźcie dokładnie słowa tej piosenki – ciekawe, czy refren w takim brzmieniu jest utopią? 🙂 Zapytam was – może macie takie pozytywne doświadczenia?
Kończę, bo burza się zbliża. Już grzmi…

Do napisania postu wykorzystałam artykuł dostępny pod linkiem: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,383443,psycholog-akceptacja-ze-strony-matki-wplywa-na-bliskosc-w-zwiazkach-a-ojca—na-obraz-siebie.html [aktualizacja z grudnia 2017 r – niestety, tych materiałów nie ma już w internecie]

Facebook Comments

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!