Zgrupowanie po 4 latach.

Wczoraj miałam niewątpliwą przyjemność uczestniczyć w spotkaniu grupy, z którą 4 lata temu przeszliśmy warsztat coachingowy.  Tak naprawdę pierwsze spotkanie odbyło się 3 lata temu, ale ja w nim nie uczestniczyłam – byłam mocno zaabsorbowana macierzyństwem (pierwsze i na dodatek małe dziecko).
Po raz pierwszy zetknęłam się wtedy z pojęciem coachingu.
Byłam zafascynowana tym, że w trakcie jego trwania otwierały się przede mną nowe obszary myślowe, a ludzie – znając się przez tak krótki czas – także byli w stanie otworzyć się w stosunku do swoich rozmówców. Czułam potężną inspirację, płynącą z innych osób oraz ze swojego wnętrza. Podczas tych zajęć pojawiło się w nas sporo empatii i przekonaliśmy się, jak jest ona ważna w biznesie i życiu osobistym.
Byłam także pod dużym wrażeniem naszej trenerki Beaty (prowadzi profesjonalny blog na temat potencjału osobowości), która umiejętnie i bez przekraczania granic prywatności prowadziła nas nową, nieznaną większości z nas drogą. Potrafiła skupić na sobie całą uwagę – zarówno poprzez to, co miała nam do przekazania, jak i przez sposób komunikacji z nami (gestykulacja, głos, ton, słownictwo).
Pamiętam pewną rozmowę, którą prowadziłam z kolegą Markiem w ramach zadanego nam przez Beatę ćwiczenia. Chodziło o przedstawienie problemu, jaki był dla nas najistotniejszy w tamtym momencie. Patrząc wstecz na to, w którym miejscu znajdowałam się wówczas pod względem pozycji zawodowej oraz celów życiowych (nie byłam jeszcze pracującą mamą) i przypominając sobie naszą rozmowę – Marku, „melduję wykonanie zadania”. Niestety, wczoraj nie mogłam mu tego przekazać osobiście, ponieważ nikt z naszej grupy nie ma z nim kontaktu.
Jest jeszcze jedna niesamowita sytuacja, w której silną rolę odegrała moja kobieca intuicja. Żeby ją opisać, muszę zrobić krótkie wprowadzenie. Warsztat składał się z trzech spotkań, które odbywały się w odstępie mniej-więcej 3 tygodni. Podczas ostatniego spotkania wiedziałam już, że jestem w ciąży z pierwszym dzieckiem. I tak się złożyło, że nagle i niespodziewanie poczułam nieodpartą potrzebę przekazania tej wiadomości osobie z naszej grupy. Była to Monika, która nosiła wówczas przed sobą 8-miesięczny brzuch, w którym bezpiecznie pływał sobie jej syn. Przed zakończeniem zajęć powiedziałam Monice coś w stylu „Słuchaj, muszę się z Tobą podzielić tą wiadomością. Ja też jestem w ciąży.” Monika była jedną z pierwszych osób spoza rodziny, które się o tym dowiedziały. Lubię ją, jej podejście do życia, do macierzyństwa i…jej blog.
Po wczorajszym wieczorze dzisiaj grupowo wymienialiśmy się e-mailowymi podziękowaniami i komplementami. Gdyby nie determinacja i energia naszej organizatorki Ani, nie doszłoby do tego spotkania. Ta energiczna dziewczyna (też pracująca mama!) odnalazła adresy e-mailowe naszej grupy i zmobilizowała jej część do podjęcia działania.
Okazało się, że jesteśmy jedyną grupą, która po warsztatach podtrzymuje kontakty.
A dzisiaj od rana Małgosia, z którą przegadałam wczoraj wieczór, napisała mi sms, że bardzo podoba jej się mój blog. Jest mi po prostu miło przeczytać taki komplement, który podtrzymuje moją wiarę, że są ludzie, którzy lubią sprawić innym przyjemność.
Małgosiu, zachęcam Cię do prowadzenia Twojego własnego bloga!
I do następnego zgrupowania – podobno ma być niedługo (na pewno wcześniej niż za kolejne 3 lata :-)!

Facebook Comments

2 komentarze

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!