Biznesowe koleżeństwo.

Od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju pewna myśl. Uwiera mnie jak kamyk w bucie. Nawiązując do obecnie panującej nam pogody – powoduje taki dyskomfort, jak spocenie się tuż po kąpieli i nałożeniu świeżych ubrań.
Nie potrafię sobie tego ułożyć w głowie. Zwykle w życiu staram się być konsekwentna w myśleniu i działaniu, ale w tym przypadku nie mogę się zdecydować, jaki sposób myślenia i postępowania przyjąć.
Ciekawi jesteście, o co mi chodzi? 

O coś, co określiłam jako „biznesowe koleżeństwo” – nawiązywanie znajomości czy przyjaźni z osobami, z którymi ma się do czynienia biznesowo.
Nie mam tu na myśli koleżeństwa np. dwóch wspólników, prowadzących firmę – postrzegam tę relację jako równorzędną, bo strony są najczęściej na tych samych pozycjach (zawodowych). W tym wątku chcę napisać o kolegowaniu się z kimś, od kogo zależy biznes, przy czym chodzi mi nie o kontakty z ramienia firmy, tylko relacje całkowicie prywatne (czyli w czasie wolnym od pracy).
Zgłębiając temat – mam na myśli sytuację, w której wydaje się, że ktoś większą wagę przykłada do takich kontaktów, zaniedbując relacje z dawnymi znajomymi. 
Możecie się domyślić, dlaczego mnie to uwiera – ponieważ mowa o moich znajomych, których ostatnimi czasy już chyba „spisałam na straty”, jeśli chodzi o częstotliwość kontaktów.
Zastanawiałam się, dlaczego jest to dla mnie rzecz nie do pojęcia. Doszłam do takich wniosków: 
  • po pierwsze – nie prowadzę własnego biznesu, więc nie wiem, jak ciężko zdobyć i utrzymać swojego klienta. Zapewne te metody się sprawdzają. 
  • po drugie: nienaturalne wydaje mi się łączenie ze sobą dwóch obszarów życia (biznesu i koleżeństwa). Dla mnie jest to jeden z wyznaczników etyki w biznesie. 

Oczywiście, wielce prawdopodobne jest, że ów klient (od którego zależy biznes) to osoba, z którą „nadajemy na tych samych falach”. Pozostaje jednak pytanie o głębokość i jakość takiej relacji – chociażby: na ile mogę być zupełnie szczery/a, w jakim stopniu mam odkrywać lub chronić swoją prywatność?
Wydaje mi się, że biznes powinien zostać biznesem, a koleżeństwo czy przyjaźń powinny mieć inne podstawy. Tak mi podpowiada moja kobieca intuicja. Widocznie takie „biznesowe koleżeństwo” jest sprzeczne z moimi wartościami
życiowymi – moje przekonanie jest takie, że wartościowe są kontakty z ludźmi, z którymi mogę
szczerze porozmawiać.
„Słowo-klucz” w moim życiu to „empatia”. Szkoda mi czasu na spotkania, podczas których rozmowa toczy się „po łebkach”, bez zaangażowania ze strony rozmówców – nie wiem, jaki jest ich cel. Czy chodzi o to, aby „odhaczyć” to spotkanie na swojej „liście zadań do zrobienia”? Czy o to, aby się tylko zobaczyć – sprawdzić, jaki jest twój „status życiowy”, co zrobiłaś od poprzedniego „widzenia” (przy czym nie chodzi o głębokie dyskusje, tylko „prześlizgnięcie się” po ogólnych tematach.
Zresztą, występując w jedne z ról życiowych pt. „kobieta w biznesie”, zwykle nie czułam się dobrze w tzw. biznesowym „small talk”, choć na pewno przez ostatnie lata  rozwinęłam swoje zdolności komunikacyjne w tym zakresie. Nadal irytuje mnie sztuczność takich konwersacji, dlatego nie dla mnie rauty, przyjęcia i imprezy, na których zupełnie nie znam środowiska. Owszem, nie jest dla mnie wysiłkiem zdawkowa konwersacja z obcymi osobami – pytanie tylko, co z tego wynika? Chyba, że trafi się zupełnie przypadkowo na jakąś niesamowitą jednostkę, z którą „nadaje się na tej samej fali”. Jednak nie przypominam sobie, aby zdarzyło mi się to w trakcie 12 lat pracy w biznesie…

A wy – co o tym myślicie? Może zbyt „okopałam się” w swoim grajdołku wartości życiowych i źle to osądzam?

Facebook Comments

5 komentarzy

  • Absolutnie sie z Toba zgadzam!!! Mam swoj wlasny biznes i zadna z moich kolezanek nie jest moja klientka. Czasem spotykam sie z klientkami prywatnie (zapraszaja przy roznych okazjach) ale te klientki nie sa Polkami. Inna mentalnosc, one tak jak ja potrafia odgraniczyc prywatne spotkanie od biznesu i nigdy nie wykorzystuja tego, ze np. bylam gosciem na ich weselu. Polki maja nieco inne podejscie do tego, wiem bo sie przekonalam juz bardzo dawno temu. Mialam kolezanke, ktora nie byla stala klientka, ale od czasu do czasu wpadala na jakies uslugi, przy czym uwazala, ze przeciez moze sie spoznic, powinna dostac discount, lub powinnam przy jednej usludze jeszcze dorzucic bonus w postaci innej drobnej uslugi za darmo. Zaznaczam, ze w tamtym czasie pracowalam dla duzej korporacji i biznes nie byl MOJ. Mimo to kolezanka uwazala, ze "jej sie nalezy" bo przeciez jest moja kolezanka.
    Nauczyla mnie rozumu raz i po wsze czasy:)) I chocby za to bede jej wdzieczna az do smierci.

    • Star – dzięki za Twój wpis, natchnął mnie nadzieją, bo wczoraj miałam wątpliwości, czy w ogóle warto o tym temacie pisać. Jak widać, spojrzenia są różne. Mój wpis wynikał z samopoczucia spowodowanego tym, że ktoś znajomy nagle zmienia front i wygląda na to, że bardziej docenia znajomości, które wiążą się z biznesem, a nie dawne relacje. To, o czym wspominasz, czyli "należy mi się" z racji koleżeństwa, nie jest związane z moją sytuacją, ale wydaje mi się częstym sposobem myślenia w Polsce. Tzw, postawa roszczeniowa, ukryta pod pozorem znajomości czy przyjaźni. Ja nie lubię takiego podejścia i na szczęście dotychczas w życiu nie miałam z nim do czynienia…

  • to bardzo bardzo trudny temat… z doświadczenia wiem, że lepiej nie łączyć biznesu i kontaktów prywatnych, z drugiej strony co zrobić jak czasem los tak układa drogi, że tak się właśnie kończy… mimo wszystko ja chyba jestem dość elastyczna w tym zakresie; wydaje mi się, że to jest kwestia szczerości i ustalenia jasnych zasad; jak nie ma niedomówień to relacje są poukładane:)

    • Wiesz, los różnie układa drogi. To nie jest tak, że ja zupełnie rozdzielam biznes i kontakty prywatne, bo mojego męża poznałam właśnie na swojej drodze zawodowej. 🙂 Tak, jak napisałam – może się zdarzyć tak, że ktoś z życia biznesowego jest świetnym partnerem do rozmowy i staje się dobrym znajomym czy przyjacielem. Mnie chodziło o to, co wybieramy w swoim życiu – czy stawiamy na znajomości z kimś ze względu na potencjalne możliwe korzyści biznesowe czy po prostu na samą przyjemność kontaktów z daną osobą/osobami…

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!