Zabawka dla dzieci czy rodziców?

Zabawka – właśnie rozpoczęłam poszukiwania prezentów dla dzieci. Zwykle kupuję prezenty dla wszystkich, a one są gdzieś tam na końcu. Tak było urodzinami Starszego Mi – swoją tekturową kuchenkę dostał tydzień po urodzinach, bo w sumie i tak został „zarzucony” paroma prezentami od dziadków i cioć.

Oczywiście szukam w internecie. Nie dla mnie przedświąteczna bieganina po centrach handlowych. Nie chce mi się ruszać z „mojej podmiejskiej wsi” – szczególnie teraz, gdy za oknem jest biało i magicznie. Śnieg nastraja świątecznie. A jeśli dodać do tego wesołe, pozytywne kolędy, śpiewane przez dzieci np. Tryumfy Króla Niebieskiego (Arka Noego), to już czuć, że idą święta… (notabene, ta płyta z kolędami była u nas hitem w czasie wakacji – Starszy Mi odkrył ją wtedy ponownie i przesłuchiwał intensywnie przez 2 tygodnie).

Wstępem do przedświątecznej atmosfery było sobotnie pieczenie ciasteczek (czy ktoś tego nie robił w tę sobotę? 🙂 Nie pierniczków, ale ciasteczek miodowych – wyszły dobre, choć na początku zwątpiłam, czy potrafię wyrobić ciasto kruche. Patrzyłam na te kluchy z mąki, jajka i margaryny i już chciałam je cisnąc do kosza, ale…dziecko patrzyło 🙂 Druga partia ciasteczek wyszła lepsza, w ładniejszym brązowym kolorze. A teraz, po dwóch dniach są jeszcze lepsze 🙂
I teraz, podbudowana rodzinnym duchem (choć niezupełnie uskrzydlona – dzieci siedzą w domu, bo są chore), zaczynam poszukiwania niebanalnych, ciekawych prezentów, które byłyby zbieżne z obecnymi zainteresowaniami moich chłopców.

Kiedyś odkryłam w sieci ładnie wyglądający sklep internetowy z grami i zabawkami dla dzieci o wesoło brzmiącej nazwie Cuda na Kiju. Znalazłam tam rzecz, która mogłaby być ciekawa dla Młodszego Mi, który jest bardziej ruchliwy od swojego starszego brata. Jest to tzw. Bilibo.
Zabawka wygląda jak miska i nie jestem przekonana, czy spodoba się innym członkom rodziny, żegluję więc dalej po morzu możliwości w poszukiwaniu alternatyw.

Trafiam na standardową ofertę sklepu z zabawkami dla dzieci – kolorowych, interaktywnych, grających i wielofunkcyjnych. Przeglądam obrazki, ale w pewnym momencie zaczynam wczytywać się w opisy tych „cudeniek”.
Teksty pisane jakby dla dzieci, ale zdecydowanie bardziej „wbijające” się
w oczekiwania rodziców.
..?
„Możesz teraz, podobnie jak Twoi rodzice, siedzieć w gabinecie i pracować na swoim własnym laptopie.”
Hmm…czyli teraz, gdy rodzice będą pracować w domu, też będziesz miał z tego radochę..:-)

„Usiądź przy swoim zaczarowanym stoliczku i rozpocznij zabawę. Rozrywka
wciągnie Cię na długie godziny,
zapewniając naukę wielu nowych
umiejętności.”
„Wesoła wielofunkcyjna piłeczka, która skupi uwagę dziecka na długie godziny!”

Wesoła piłeczka? Czyli taka śmiejąca się? Zwracam też uwagę na „długie godziny”, gdyż zabawka jest prezentem dla dwulatka. Nawet wspominając ze wzruszeniem ogromne zdolności koncentracji Starszego Mi, gdy był w tym wieku, nie mogłabym powiedzieć, że jego zabawa trwała długie godziny.

zabawka-kreatywna-tekturowa
To zabawka-pralka z kartonowego pudełka po butach. Własnoręcznie wykonana.

Motyw długiego czasu zabawy przewija się często w opisach zabawek. Chyba taki zabieg stylistyczny, mający na względzie życzeniowe myślenie rodziców. 
Nie wiem, czy pisał to ktoś, kto ma swoje dzieci – jeśli tak, to chyba chciał zaklinać rzeczywistość 🙂
Z drugiej strony, napisanie tekstów do takiego sklepu internetowego to musi być dopiero wysiłek – bo co tu wymyślić na temat kolejnego grającego, świecącego gadżetu dla dziecka?

P.S. A propos tekstów, opisujących dziecięcy świat, zawsze uśmiecham się czytając newsletter Endo oraz oglądając oferowane przez nich ubrania.
A Bilibo i tak kupiłam 🙂

Facebook Comments

2 komentarze

  • A ja mam poczucie, że niby dużo jest tych zabawek, spory wybór, ale żeby wybrać coś fajnego i dobrego jakościowo trzeba poświęcić sporo czasu na poszukiwania.
    Mnie też bardzo śmieszą te opisy długich godzin zabawy dziecka jedną "cudowną" zabawką. I najgorsze, że często rodzice tego właśnie by oczekiwali i jest to zdecydowanie pisane pod nich. Znam bardzo wytrwałych rodziców, którzy kupowali wciąż i wciąż dla swojego dziecka zabawki, które miały zabawić ich dziecko przez dłuższy czas i nic. Czasem warto popatrzeć na dziecko czym ono się interesuje, jakie jest i pod te wytyczne kupować coś dla niego.

    A ciasteczek miodowych muszę spróbować – zdradzisz przepis?

    • Tak, żeby znaleźć coś naprawdę niebanalnego, trzeba się naszperać. Ale to chyba zgodnie z ogólnie obowiązującą regułą – rzeczy bardziej wartościowe wymagają trochę czasu. Ja szukam właśnie pod zainteresowania – łatwiej mi w stosunku do starszaka. Ciasteczka miodowe – przepis znalazłam w "Palce lizać" (dodatku do GW). Może znajdę w internecie. Podam na pewno. Ciasteczka wyszły smaczne – przyniosłam parę do pracy i szybko zniknęły z talerza, a to chyba dobry znak. 🙂

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!