Introwertyk – czy dobrze nim być?

[Aktualizacja wpisu z 1.08.2017] Niestety, wywiad z Susan Cain nie jest już widoczny w „Wysokich Obcasach”.

Przez ostatnie dwa miesiące nie poświęcam zbyt wiele czasu i energii pisaniu na blogu. Gdy porównuję zapał do stanu sprzed roku, widzę jak zmieniła się moja potrzeba blogowania.

Zmiana to proces i naturalny stan w życiu, więc nie traktuję jej jako czegoś negatywnego – z ciekawością ją obserwuję i myślę „co będzie dalej”. Wielu blogerów pisze o różnych fazach i emocjach. Często zdarzają się wyznania, że blog uległ wielkiej przemianie w stosunku do tego, co było na początku.

Zaczynając pisanie bloga, chciałam publikować przemyślenia na istotne tematy, które mogą inspirować czytelników. Później wprowadziłam więcej „prywaty” – skupiłam się entuzjaźmie, związanym z rozwojem moich dzieci.

Ostatnio dopadła mnie myśl: „czy jestem jeszcze w stanie generować istotne przemyślenia?„. Wydawało mi się, że tematów brak, ale…Gdy człowiek weźmie prysznic, diametralnie zmienia się jego spojrzenie na świat 🙂

Wracam więc, żeby podzielić się refleksjami na temat diametralnie różnych sposób myślenia i działania.

Parę tygodni temu (a może nawet miesięcy?) przeczytałam w „Wysokich Obcasach” wywiad z autorką książki na temat introwertyzmu. Nie pamiętałam tytułu, ale znalazłam ją na potrzeby dzisiejszego wpisu. To „Ciszej, proszę” Susan Cain.

Wywiad zapadł mi w pamięć z racji tego, że do introwertyków raczej nie należę – choć czasem, jak śpiewa Florence w piosence „Shake it out”:

„I like to keep some things to myself,
I’d like to keep my issues drawn”.

Zaintrygowało mnie inne spojrzenie na świat i odmienny sposób działania, przedstawione krótko w tym wywiadzie.
W swoim podręcznym „kajeciku” zaznaczyłam sobie także na liście lektur (która – rzecz jasna – nie zmniejsza się, lecz wydłuża) „Pułapki myślenia. O myśleniu wolnym i szybkim.” Daniela Kahnemana.

Właśnie zamówiłam sobie te dwie książki. Ciekawa jestem ich zawartości.
Chcę też poznać punkt widzenia osób, które funkcjonują nieco w odmienny sposób – szczególnie w porównaniu do rzeczywistości biznesowej.

Odnoszę wrażenie, że w biznesie nie docenia się ludzi, którzy nie są „ludźmi czynu” – rozumianego jako dynamiczne myślenie i działanie. Bardziej widoczne są osoby, które ze swojej natury (osobowość, nawyki w funkcjonowaniu) nie poświęcają zbyt wiele czasu na podjęcie decyzji, preferują działanie nad dłuższe analizy.

Wydaje się, że zarówno introwertycy, jak i osoby o skłonnościach analitycznych – szczególnie na stanowiskach menedżerskich – są oceniani jako mniej wartościowi w zderzeniu z osobami aktywnymi w mowie i zachowaniu. Trudno mi ocenić, czy może mieć to związek z konkretnymi branżami czy jest zasadą ogólną. Myślę jednak, że takie osoby często są narażone na zarzuty pt. „Ona zawsze znajdzie jakieś problemy”, „Nie jest dobrze nastawiony do tego tematu” itp. Przy czym nie mam tu na myśli osobowości  ekstremalnych – gdy ktoś w ogóle unika podejmowania decyzji czy działania.

Z drugiej strony  – są sytuacje, w których zbyt długie myślenie lub wycofanie się nie jest wskazane – „ludzie czynu” są nieocenieni wtedy, gdy inni nie mają na tyle odwagi lub determinacji, aby wyznaczyć kierunek i kroki działania.

Cieszy mnie to, że pojawiają się książki na temat sposobów funkcjonowania, które odbiegają od pewnego przyjętego wzorca i wyobrażenia skuteczności działania  – szczególnie w rzeczywistości biznesowej.

Tak poza tym – ktoś z was czytał i podzieli się przemyśleniami na ten temat?

Facebook Comments

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!