Idealny dzień tygodnia

Wyobraźcie sobie taki dzień. Niech to nie będzie sobota lub niedziela, które dla większości są właśnie takie (piszę tak, ponieważ ktoś z was może pracować w weekend).

Mój idealny dzień wygląda tak, jak opisuję go poniżej. Jest to dzień w świecie kobiety.
Wstaję przed 7 lub parę minut później. Jestem wyspana i zrelaksowana. Spokojnie szykuję się do pracy. Wiem, w co się ubiorę, aby dobrze czuć się tego dnia (dla mnie – jako kobiety – ważne jest, aby czuć się komfortowo i atrakcyjnie dla siebie samej). W domu czuję zapach gotującej się w kawiarce świeżo zmielonej kawy. Jem wspólnie śniadanie z rodziną. Mam nawet czas, żeby wpaść po drobne zakupy do pobliskiego sklepiku.
Jadę do pracy i nie ma dla mnie znaczenia, czy potrwa to 30 czy 50 minut. Moim celem nie jest szybki dojazd, ale dojazd spokojny i przeżywanie
drogi (bardzo lubię myśleć w trakcie jazdy samochodem, zawsze mam dużo
pomysłów w drodze).  Zwracam uwagę na widoki za oknem – jakie jest światło, jaka przestrzeń, co mi się z tym kojarzy. Rzadko martwię się gorszą aurą – nie ma ona wpływu na moje samopoczucie. Bez problemu przepuszczam innych kierowców, czyjeś nerwowe ruchy czy zachowanie nie są w stanie wpłynąć na mój nastrój.
W pracy zajmuję się rzeczami, na które mam wpływ i które stanowią dla mnie pozytywne wyzwanie, a więc i rozwój. Pracuję z ludźmi. Możemy się nie zgadzać, ale komunikujemy się ze sobą z szacunkiem i chęcią zrozumienia drugiej strony. Mam czas na przemyślenie spraw i ułożenie ich w sensowne propozycje.
Spotykam i poznaję osoby, które wzbogacają mnie o nowe doświadczenia, inspirują mnie do działań. Dają mi dobrą energię, a nie ciągną w dół. Nawet, jeśli są między nami chwilowe tarcia, to potrafimy sobie z tym poradzić, abyśmy mieli poczucie dobrze rozwiązanych spraw. Powstają nowe pomysły, bo moja głowa jest otwarta. Otoczenie – aranżacja przestrzeni pracy – temu sprzyja. Mogę swobodnie zmienić miejsce, wychodząc na chwilę w inne otoczenie – do kawiarni, knajpki – i nawet tam popracować.
Odbieram chłopców z przedszkola / szkoły bez pośpiechu. Od czasu do czasu zaglądamy do kawiarni dla dzieci, gdzie możemy zjeść ciastko, wypić kawę / sok, poczytać coś wspólnie lub pograć. Wracamy do domu, w trakcie drogi rozmawiając i opowiadając sobie wydarzenia minionego dnia. W domu wszyscy szykujemy posiłek i wspólnie go konsumujemy. Mam czas na przegadanie z mężem różnych spraw, które są dla nas ważne i mniej ważne – także tych „do śmiechu” (to ważne, aby wspólnie się śmiać i nie zapominać o tym, że łączy nas nie tylko powaga bycia rodzicami).
Część wydarzeń z tego dnia dzieje się na co dzień (lub prawie na co dzień). Niektóre zdarzają się bardzo okazjonalnie (np. późniejszy start dnia, wspólne śniadanie). Ostatnio próbuję połączyć je w całość za pomocą wyobraźni i wizualizacji. Aż wreszcie po prostu je spisałam. I wiecie co? Polecam, bo to dobry kawałek roboty w pracy nad sobą i samoświadomością.