Z powrotem

Po wyjątkowo upalnych wrześniowych wakacjach w Puglii trudno mi nadal – pomimo zeszłotygodniowego pobytu adaptacyjnego – wrócić do rzeczywistości.
Na swój sposób – ze względu na „rozpasanie” chłopaków – cieszę się z powrotu do bardziej przewidywalnej codziennej „rutyny”. Paradoksalnie więcej czasu mam dla siebie nie podczas wakacji (dzieci nie chcą kłaść się wcześniej spać, wolą spędzić czas z nami), lecz w domu – gdzie elementy codziennego „obrządku” są mile powitaną koniecznością.
Na wyjazd wzięłam sobie grubaśną lekturę, którą czytam i na temat której już nieco „rozpływałam się” na blogu („Ciszej, proszę…”), ale nie przeczytałam ani jednej strony. W tym krótkim czasie na plaży, kiedy dane było mi chwilę polegiwać na leżaku, przeczytałam trochę zaległych reportaży i artykułów z przykurzonych już gazet, w tym dający do myślenia reportaż Macieja Zaremby Bielawskiego o kryzysie w szwedzkim systemie szkolnictwa w „Dużym Formacie”.
Za to miałam więcej czasu na publikowanie nowych wpisów, czytanie i komentowanie waszych blogów. Może dlatego „odpuściłam” nieco lekturę – coś kosztem czegoś…
P.S. Planuję zamieścić wkrótce parę zdjęć z tego pobytu, które są miłe memu oku. Na początek jedno. 🙂

  • Dag

    Zdjęcia proszę, jak najwięcej zdjęć :-)))