O „sprzedaży” lęków

Pytanie na dziś: jakie własne lęki lub obawy „sprzedajesz” swojemu dziecku / swoim dzieciom?
Jeśli nie masz dzieci, zastąp je w tym pytaniu innym słowem – bliskim, przyjaciołom, otoczeniu.
Przyszło mi to do głowy podczas czekania na basenie na koniec zajęć pływania, w których uczestniczy StarszyMi. Ja dość późno nauczyłam się pływać i wiem, że mogę mieć tendencje do sprzedawania dawnego lęku przed wodą. Jeśli jestem tego świadoma, mogę mieć wpływ na swoje reakcje na poziomie zachowań.
Co znaczy „sprzedawać” w tym kontekście? Wystarczy posłuchać siebie, gdy wypowiadasz się na dany temat do odbiorców Twojego komunikatu.
Hmmm…praca nad sobą jest fascynująca. To duży dar, z którego raczej nie chcemy korzystać – to moje przekonania na ten temat.

  • bezpieczeństwo, to jedyny mój lęk

  • Dag

    Całkiem niedawno zastanawiałam się nad tym – tzn. nad projektowaniem naszych lęków na dziecko i jaki to ma na nie wpływ. Ja zastanawiałam się w kontekście lęków uświadomionych, ale takich z którymi sam rodzic sobie jeszcze nie poradził. Trudna to sprawa, dopiero nad tym główkuję, a więc jeszcze nie ma żadnych wniosków.

    P.S. Mój najstarszy syn też uczy się pływać.
    Ja kiedyś też miałam spory lęk przed wodą, choć najbardziej przed nurkowaniem i zanurzeniem głowy pod wodę. Ale poradziłam sobie z tym lękiem zapisując się na naukę pływania. Moje dzieci w ogóle nie boją się wody ani nurkowania. I to mnie cieszy 🙂

    • Wydaje mi się, że jako rodzice możemy nie być w stanie całkowicie wyeliminować naszych projekcji…nawet, jeśli jesteśmy czegoś świadomi, nie oznacza to, że będziemy działać w oderwaniu od starych, utartych schematów…