Regeneracja

Jestem po tygodniowym urlopie z rodziną. Przyznaję, że bardzo odpoczęłam! Dla własnej „higieny psychicznej”, funkcjonując w modelu codziennej aktywności zawodowej, potrzebuję zaczerpnąć siłę ze wspólnego czasu z dziećmi i mężem. Najlepiej w oderwaniu od codziennych obowiązków i w innym miejscu niż dom (gdzie zawsze znajdzie się coś do zrobienia). Chociaż mój dom jest też miejscem, gdzie znakomicie się czuję i regeneruję.
Wczorajszy dzień i wiosenna pogoda dodatkowo „podkręciły” mnie energetycznie. Sezon kopania piłki w ogrodzie ze starszym synem mogę uznać za rozpoczęty. Młodszy wyciągnął z drewutni sprzęty jeżdżące, nadające się do eksploatacji na trawniku i chodniku. Oraz mocno już sfatygowaną piłkę do skakania (taka z dwoma „dzyndzlami” – pewnie wiecie, o jaki model chodzi 🙂
Zupełnie w oderwaniu od tego, co napisane powyżej, przypomniała mi się scenka rodzajowa z serii takich, które mocno zapadają w pamięć, gdy dziecko powie coś niespodziewanego w danej sytuacji.
Rzecz działa się w szatni, gdy w pewien styczniowy poranek odprowadzałam StarszegoMi do przedszkola. Było zimno, więc syn przez dłuższy czas zdejmował z siebie kolejne warstwy odzieży. W końcu, gdy był gotowy, wziął do ręki książeczkę (pewnie była to „Wielka Księga Basi”) i oznajmił mi z poważną miną „Wybacz, mamo, ale dzisiaj Ci nie pomacham.” Słysząc te słowa, stojący obok mnie tata któregoś z kolegów StarszegoMi, spontanicznie wybuchnął śmiechem. Ja zresztą też, bo nie spodziewałam się takiego tekstu przed 8:00 rano. 🙂 Gwoli wytłumaczenia – chodziło o to, że rano dzieci są w sali, której okna nie znajdują się po stronie wejścia do budynku…:-)
Życzę Wam wiele energii i radości – niech jej starczy do końca kalendarzowej zimy!

Facebook Comments

7 komentarzy

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!