Jest prośba, jest potrzeba…

Ostatnio pisałam o polskim narzekaniu, a dzisiaj sama trochę wpadnę w ten ton. 🙂
Oto mój „ulubiony” komunikat, który – jak wynika z mojego doświadczenia – w środowisku biznesowym sporo osób „serwuje” odbiorcom swoich wiadomości e-mailowych: 

„W związku z…(np. projektem X) prośba do (tu imię osoby) o (tu opis)”. 

Zastanawiam się, skąd się wzięła maniera zwracania się do odbiorcy w ten sposób. Kiedy i kto wprowadził taką formułę do języka biznesowego? Stało się to stałym elementem „korpomowy” (w końcu ciągle mamy do kogoś prośbę o coś 🙂 
Jak taki zwrot do odbiorcy ma się do pisania po polsku? Kto wyraża ową prośbę? I czy ta prośba rzeczywiście jest wyrażona tak, jak prośbę się wyrażać powinno? 
Szczerze? Jestem mocno (być może zbyt mocno 🙂 przywiązana do zwrotu „mam prośbę o…”. Wydaje mi się bardziej uczłowieczona. 🙂
To tak, jakbym na zakończenie napisała: „Drodzy czytelnicy, z związku z moim blogiem prośba o skomentowanie”. 
Fa-tal-ne wrażenie! 
  • A może bez tego związku nie dałoby rady spełnić tej prośby ? ;-)))

    • Może powinien funkcjonować też zwrot "jest odmowa" – to też wygodne, szczególnie jeśli nie chce się wziąć za coś odpowiedzialności…Ale myślę sobie, że ludzie po prostu nie zwracają uwagi na tę kwestię, to nie jest ich zła wola, tylko nawykowe stosowanie pewnego szablonu pisania…

  • ech, że tak tylko napiszę…

    • No, właśnie 🙂 Nie trzeba pisać wiele, wystarczy jedno znaczące westchnienie lub spojrzenie…