Konkretny jak dziecko

Dawno nie pisałam tutaj o dzieciach. 🙂 Ktoś zauważył? 🙂

MłodszyMi przejechał dziś czarną gumką po ścianie i tłumaczył mi, że chciał zrobić „niespodziankę dla mamy” (co więcej, obarczył mnie winą, że za wcześnie ten wybryk zauważyłam :-). 
Dzięki temu przypomniała mi się anegdota z dzieciństwa. Historię znam z relacji moich rodziców. Przytaczam ją zgodnie z tym, jak ją zapamiętałam (może będą w niej jakieś błędy). 
Pewnego dnia tata obiecał mojej młodszej siostrze, że zamontuje jej w drzwiach do pokoju huśtawkę. Część z Was pewnie pamięta drewniane huśtawki ze szczebelkami, które można było montować w futrynie. 
Jeśli nie, dla przypomnienia (coś takiego można kupić jeszcze teraz). 
Zdjęcie pochodzi z serwisu: http://przetestuje-sprobuje.blogspot.com/2013/11/i-robimy-husiu-husiuczyli-drewniana.html
Wracając do anegdoty – tata obiecał, że zamontuje huśtawkę, ale dopiero, gdy pokój będzie pomalowany. 
Jakie było jego zdziwienie (i, podejrzewam, wkurzenie), gdy córeczka przybiegła do niego z uśmiechem na ustach i informacją, że pokój… już jest pomalowany! 
Owszem, ściany były pomalowane – własnoręcznie przez nią. Z tego, co pamiętam – kredkami. 🙂
Komunikat nie był precyzyjny. Nikt nie wytłumaczył mojej siostrze, co oznacza „gdy pokój będzie pomalowany”. Jej wyobrażenie o malowaniu pokoju było inne niż przyjęty przez dorosłych standard. 
Znamienne, że czasem sami mówimy „muszę Ci tłumaczyć jak dziecku” – zwykle z nutą irytacji w głosie (bo chcemy, żeby druga strona w lot rozumiała, o co nam chodzi). Co to znaczy? Dla mnie – to, że dziecko jest wymagającym odbiorcą informacji i nie zadowoli się byle czym. 
Kiedyś było takie powiedzenie „dzieci i ryby głosu nie mają”. Pewnie wymyślił to jakiś dorosły, który – dla własnej wygody – nie chciał tłumaczyć czegoś swoim dzieciom (lub, co gorsza – rozmawiać z nimi). 
Facebook Comments

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!