Moc w każdym z nas

Dokonałam w życiu sporej zmiany. Po 12 latach pracy w jednej firmie zdecydowałam się pracować na własny rachunek.
Nie myślę o tej decyzji w kategorii heroizmu, choć wielu z moich znajomych gratuluje mi odwagi.
Oczywiście, taka zmiana nie była efektem ani impulsu ani kaprysu. Praca umysłowa, budowanie scenariuszy, wizualizacje były na porządku dziennym. Myśleniu o wadach i zaletach, własnej spójności i misji poświęciłam naprawdę dużo czasu.
Bardzo pomogły mi rozmowy z bliskimi osobami oraz ćwiczenia praktykowane w trakcie rocznych studiów z zakresu coachingu.
Coaching zmienił mój punkt widzenia. Trudniej jest mi wygłaszać skrajne opinie. Nauczyłam się częściej gryźć w język (dobrze zapamiętałam sobie sentencję z pierwszych zajęć: coaching to umiejętność gryzienia się w język). Czasem jest to nieco uciążliwe, gdy w spotykam ludzi, którzy zwykle wiedzą lepiej i są przekonani o swojej racji. Jest na to rada – „włączam” sobie myśl: chcesz być szczęśliwa czy chcesz mieć rację? Zwykle wybieram pierwszą opcję. 🙂
Mój proces planowania zmiany zaczął się od tego, ze zadałam znajomym pytanie: w czym jestem dobra, czym wyróżniam się od innych. Mówiąc językiem marketingowym, szukałam swojego USP – unique selling proposal (jakkolwiek dziwnie to by brzmiało).
Nawet, jeśli nie myślicie o zmianie, zachęcam was do zapytania bliskich wam ludzi: co we mnie cenisz? To ciekawy eksperyment, możecie dowiedzieć się wielu dobrych rzeczy, których sami w sobie nie widzicie.

Facebook Comments

19 komentarzy

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!