„A po co” vs. „a dlaczego”?

Pomimo, że dzisiaj debiutuję w roli mamy pierwszoklasisty, nie będzie to wpis z kategorii „back to school”. 🙂
Dzisiaj, porządkując papiery w swoim biurku, trafiłam na materiały ze szkolenia, które prowadził mój znajomy. Otworzyłam właśnie na stronie, która zainspirowała mnie do podzielenia się z Wami pewną myślą.

Mój młodszy syn zawsze pyta „a po co?”.
Kiedyś – zapewne pod wpływem swoich własnych wzorów komunikacji – korygowałam jego pytanie. Sprowadzałam je do – jak mi się wydawało – poprawniejszego „a dlaczego?”.
Czyli zamiast „a po co to robisz?” – „a dlaczego to robisz?”.
Ale pytanie „dlaczego?” powoduje, że myślisz w kategoriach „z jakiego powodu to robisz / co spowodowało, że to robisz?”. Zaczynasz myśleć o rzeczach, które wydarzyły się przed podjęciem danej czynności. Twoja uwaga wraca do myśli, stanów i sytuacji z przeszłości.
Pytanie „po co?” kieruje Twoją intencję w przyszłość. Dzięki temu pozwala Ci na skoncentrowanie się na wyniku oraz celu Twojego działania.
Mówi się o tym, że są ludzie zorientowani „do czegoś” (np. na określone cele) oraz „od czegoś” (na uniknięcie kłopotów, trudnych sytuacji).
Sposób zadawania pytań oraz odpowiadania na nie także określa, jak funkcjonujemy w życiu. Na pewno pokazuje, na czym koncentrujemy uwagę i energię.
Pozwolę sobie na zamknięcie tego wpisu z nawiązaniem do kwestii szkolnych: zadawanie pytań i uzyskiwanie odpowiedzi jest na pewno ważną sprawą w kontekście edukacji dzieci.

Zdjęcie pochodzi ze strony: www.trenerpracy.wordpress.com. 

  • DD

    "zadawanie pytań i uzyskiwanie odpowiedzi jest na pewno ważną sprawą w kontekście edukacji dzieci" – to klucz całej edukacji. Buziaki i pozdrowienia dla pierwszoklasisty i jego Mamy!

    • Serdecznie dziękuję. Jak dobrze widzieć jakiś miły komentarz! Po pierwszych dniach jestem pełna optymizmu. Jest (i będzie) dobrze!

  • Jako studentka psychologii muszę przyznać, że to prawda. Sposób, w jaki mówimy i zadajemy pytania ukierunkowuje myślenie, a tym samym odpowiedź naszego odbiorcy. Jest tak nie tylko w przypadku dzieci. Zwykle nie zwracamy na to uwagi, w końcu na pierwszy rzut oka komunikat oznacza dokładnie to samo, jednak jak to mówią diabeł tkwi w szczegółach 🙂

    pozdrawiam
    blogdlaopornych.blogspot.com

    • Masz rację – tak jest nie tylko w przypadku dzieci. Wydaje mi się tylko, że my (dorośli) za mało przykładamy wagi do tego, jakich słów używamy w swoim otoczeniu (także w biznesie). Pozdrawiam i życzę udanego blogowania!

  • Anonimowy

    a nie można "pytanie i odpowiadanie"? Po co taki pretensjonalny pensjonarski ton?

    • Uwielbiam pensjonarski ton! Poza tym mam tę przewagę, że to mój blog i piszę tu tak, jak chcę. 🙂 Moja ulubiona komentatorka zawsze chętna do oceny! Czyżby krótki komentarz przed przerwą na lunch w pracy? 🙂 Jak powrót do szkoły? Życzę Ci wszystkiego dobrego w nowym roku szkolnym.