Relaks przez obserwację

Są takie momenty w ciągu dnia, gdy czuję, że nadchodzi irytacja, napięcie – nieprzyjemne emocje.
Może się to „odbić” na domownikach – szczególnie na dzieciach. One zwykle potrzebują mojej uwagi, gdy robię coś innego. To czasami jest irytujące. 🙂
Wróćmy jednak do kulminacji emocji.
Skąd się to bierze? U mnie mechanizm jest prosty. W danym momencie myślę o czymś, co zdarzy się w przyszłości – za parę godzin czy dni.
Jeśli myślę o czymś wcześniej, zwykle mnie to stresuje.
Jak „wypuścić z siebie” to napięcie, zanim wybuchnie z siłą wulkanu? 🙂
Jedną z „recept” jest: „bycie tu i teraz”. Ale jak to zrobić?
Trzeba uczyć się od mistrzów – czyli dzieci.
Dzieci potrafią to najlepiej na świecie. W danej chwili zajmują się tym, co ich absorbuje. Nie myślą wtedy „w przód”.
Ja czasem łapię się na tym, że czytam dziecku książkę, a myślami jestem już pół godziny „do przodu”.
Wprowadzam w życie taką praktykę: gdy jestem w domu z dziećmi – siadam i obserwuję ich zabawę. Staram się nie myśleć o niczym innym. Odpędzam natrętne myśli z serii „muszę wstawić pranie / posprzątać w pokoju” i podejmowanie tych działań. Patrzę, jak dzieci są pochłonięte i zaangażowane w to, co robią. Pytam ich, co robią i staję się częścią zabawy.
Po paru minutach czuję się zupełnie inaczej – jakby mój umysł oczyścił się po medytacji.
Być może to taka „codzienna medytacja”.
W sumie – przyjemna. 🙂

Facebook Comments

2 komentarze

  • Z tym wybieganiem w przyszłość lub grzebaniem się w przeszłości mamy problem chyba wszyscy. Mnie też to obciąża. Ja z kolei mam w domu dwa zwierzaki, które też żyją chwilą – obserwowanie ich odpręża podobnie jak to masz z dziećmi…. 🙂

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!