Życie to ciągły test. Poradom nie ma końca

Postanowiłam zaprezentować nieco inną formę wpisów. Ciekawa jestem, jak się Wam spodoba.
Nie będą to dłuższe teksty, ale krótkie porady z książki, którą czytam – ‚Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci.„, autorstwa Adele Faber i Elaine Mazlish
Tytuł brzmi kontrowersyjnie.
Kluczowe pytanie to: „wyzwoleni – od czego?”.
Od wzorców zachowań, schematów reakcji oraz rozmów z dziećmi.
Dlaczego uważam, że warto podzielić się tymi wskazówkami?
Te reguły są przydatne także w komunikacji i relacjach z dorosłymi ludźmi. Zarówno w stosunku do rodziny i przyjaciół, jak i ludzi, z którymi pracujemy na co dzień.
Ciężko jest złamać wyuczone schematy zachowań. Doświadczam tego bardzo często. Gdy jednak się uda – widać różnicę. Przede wszystkim – druga strona zaskakuje nas swoimi przemyśleniami i odczuciami.
W przypadku dzieci jest to nieocenione – zaczynają mówić, co jest dla nich ważne. Zmienia się nawet mimika, ton głosu i spojrzenie. Takie są moje doświadczenia w tej materii.
No, ale dość już tego pisania.
Teraz niech przemówią słowa w obrazku. 🙂

  • Dag

    Podoba mi się taka forma wpisów, a książkę wpisuję na listę "must have" 🙂
    Ostatnio byłam na warsztatach dotyczących emocji małego dziecka, część rad udało mi się przenieść do rodzinnego życia np. nazywania emocji – i już widzę efekty. Ale jeszcze dużo pracy przede mną jak to ładnie napisałaś – pracy w łamaniu wyuczonych schematów zachowań.

    • Dziękuję, Dag! Książkę doczytałam do połowy, pozakreślałam flamastrem i na razie …nie mogę ruszyć dalej (bo tyle ciekawych rzeczy się dzieje). Nazywanie emocji – cenna rzecz, potrafi rozbroić dużą minę przed wybuchem. 🙂