Co z tym blogiem?

Ostatnio zastanawiam się, co zrobić z blogiem.
Jest trochę tak, jak na poniższym zdjęciu – droga kręta i niknie na horyzoncie. Ale pocieszam się, że przecież:
„zaczekamy, coś być musi, coś być musi, do cholery, za zakrętem!” (pamiętacie koniec piosenki tytułowej z serialu „Zmiennicy”?).

Po pierwsze, nie mam wystarczająco dużo czasu, aby prowadzić go regularnie. Wpisy zubożały tekstowo. Zamieszczam więcej obrazków i krótkich tekstów niż kiedyś. Efekty widzę po pikujących w dół statystykach wyświetleń czy braku komentarzy przy wpisach. Po co prowadzić blog, gdy nie ma czytelników? 🙂

Po drugie, zmieniły się moje priorytety. Gdy zaczynałam ponad 4 lata temu, zbliżał się termin urodzenia drugiego syna. Dlatego przez pierwsze 3 lata mojego blogowania rola mamy i rozwój dzieci zdominowały jego tematykę. Do tych tematów nie pasowała mi jednak nazwa bloga – moje sedno. Trochę na zasadzie „ni przypiął, ni przyłatał”.
Blog był wtedy moim testem – czy to, co piszę, się spodoba. Czy jestem w stanie klarownie wyrazić myśli? Czy potrafię przekazać swój punkt widzenia tak, aby był ciekawy dla innych? (i lęk, czy nie ocenią mnie jako osoby, piszącej o banałach i w banalny sposób).
W późniejszym czasie blogowanie było rodzajem „odskoczni” od życia zawodowego – dlatego, że nigdy nie chciałam żyć tylko pracą.

Teraz jest trochę inaczej.
Już w styczniu tego roku (z zapisków na papierze wynika, że dokładnie 7.01) odpowiedziałam sobie na pytanie, czym jest Moje Sedno. 
W zeszycie zanotowałam, że to odkrycie zawdzięczam wpisowi na blogu Iw oraz rozmowie z moją koleżanką Ewą.

Sedno to istota sprawy. 
Gdy pojawiła się w mojej głowie nazwa bloga, wiedziałam że Moje Sedno będzie dotyczyć spraw, które są dla mnie ważne (w sumie tak zakłada każdy bloger. 🙂
Teraz widzę, że Moje Sedno to stopniowe odkrywanie siebie:

  • najpierw – pierwsze wyjście poza swoją strefę komfortu, czyli decyzja o upublicznianiu swoich myśli. Duża zmiana i lęk „co oni sobie pomyślą?” („oni”, czyli czytelnicy, ale też znajomi, którzy wiedzieli o tym projekcie).  
  • później – decyzja, ile prywatności powinnam tu przekazać, szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Zdecydowałam się nie ujawniać swojego imienia i nazwiska ani imion chłopców. Ale chodziło także o poglądy – czy chcę, aby były zdecydowane, czy raczej dopuszczam dużo wahań. 
  • w ciągu ostatniego roku: uświadomienie sobie, co jest dla mnie ważne i czym powinnam się zająć w życiu. Czyli – odkrywanie swojego życiowego planu, wręcz misji życiowej. Na pewno pomogły mi w tym studia z zakresu coachingu – od tego momentu na blogu nastąpiła znaczna zmiana. W zasadzie wycofałam się z pisania o dzieciach. Dlatego, że weszły już na inny etap. Dlatego, że te zapiski przeniosłam częściowo do prywatnego zeszytu (jednego z trzech „tematycznych”, które obecnie prowadzę). 
Dzisiaj mogę też popatrzeć na teksty na blogu jako na zapis przemian, które zaszły we mnie od maja 2011 roku. 
W styczniu zapisałam sobie takie słowa: 
Istotą Mojego Sedna jest uświadomienie sobie, jak różne prezentujemy poglądy i spojrzenia na to, co dzieje się wokół nas. 
I jeszcze to: nie chcę zmieniać ludzi, ale budzić w nich chęć zastanowienia się nad danym tematem, szukania własnych dróg do siebie i „swojego sedna”. 

Być może po wakacjach okaże się, że blog wkracza w jeszcze inny etap rozwoju. Może będzie spełniać inną funkcję. Jeśli tak, na pewno o tym napiszę. 
Zdjęcie: znalezione na https://stocksnap.io/
Facebook Comments

4 komentarze

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!