Jak bardzo podoba Ci się życie?

Skąd pytanie, postawione w tytule?
Z lektury wywiadu z Wojciechem Waglewskim.

Z wielką przyjemnością przeczytałam ten tekst parę dni temu
Niestety, mogę go znaleźć w wersji elektronicznej. Był opublikowany w Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej – wydanie z 1-2 sierpnia (tytuł „Wagiel z łasiczką”).

Dlaczego chcę o nim wspomnieć?
Ponieważ podoba mi się spojrzenie oraz podejście do życia tego człowieka.

Po pierwsze, cieszy mnie, że – zamiast wkurzać się na polityków i narzekać na świat wokół (a szczególnie na upadek wszystkiego) – ktoś lubi życie samo w sobie.

Po drugie, w wypowiedziach Waglewskiego nie doszukacie się opluwania i narzekania na innych. Jego opinie dotyczące polityki są wyważone i łagodne – porównując je do tonu i sposobu dyskusji, znanego z mediów lub…wielu domów. 🙂
Zresztą, sam Waglewski stwierdza, że polityka to „dziedzina życia, z którą mi nie po drodze”.

Po trzecie, dystans do siebie, którego najlepszym podsumowaniem są naturalne słowa:

„Zbyt dużo rzeczy w życiu mi się podoba, żeby te złe były w stanie zepsuć ogląd całości. Czyli w sumie jestem takim pogodnym idiotą”. 

 I jeszcze to:

„Generalnie świat mi się podoba, ludzie mi się podobają. Tylko żyjemy bardzo krótko.”

Znacie osoby, które tak patrzą na świat? Jeśli macie ich sporo w swoim otoczeniu – korzystajcie z ich spojrzenia i doświadczenia.

Zdjęcie: www.gratisography.com. 

  • Życie samo w sobie jest cudem lecz większość ludzi o tym zapomina biorąc udział w ciągłym biegu przez kolejne dni… Zdecydowanie zbyt krótka ta nasza ziemska egzystencja – niezależnie od tego jak bardzo będziemy się starać to i tak czasu nie zatrzymamy, a tym bardziej nie cofniemy… Żyć "tu i teraz" z dystansem do otaczającej nas rzeczywistości, a zwłaszcza siebie samego – nigdy nie będzie pod każdym względem idealnie co nie znaczy, że nie może być dobrze, a to powinno nam wystarczyć aby uznać swoje życie mianem szczęśliwego…

    • Każdy z nas określa, czym dla niego jest życie. Dla mnie to możliwość ciągłego rozwoju, obserwacji, zmiany, inspiracji. I na pewno nie bieg. Biegać mogę, ale celach rekreacyjnych. 🙂

  • Przyznaję, ja osobiście często lubię sobie ponarzekać. Powoli jednak uczę się, doceniania tego co mam i cieszenia się z małych rzeczy. Autorytetem i wzorem do naśladowanie jest dla mnie ktoś z mojego najbliższego otoczena,zawsze dodaje mi sił i utwierdza w przekonaniu,że trzeba myśleć pozytywnie.

    • Witaj na blogu, miło mi że zostawiasz tu komentarz. Myślę sobie, że mieć taki autorytet w swoim bliskim otoczeniu to duża wartość. Pozdrawiam Cię.

  • kocham życie i lubię ludzi, którzy żyją pozytywnie… maruderzy, to raczej kewstia podłego charakteru, tak wynika z mojej obserwacji :*

    • Dla mnie maruderzy to też często ludzie, którzy nie przerobili swoich problemów i wolą lokować pretensje poza sobą. Czyli – narzekać na innych. Tylko dlatego, że nie odkryli swoich bolączek i nie zmierzyli się z nimi. A że kochasz życie – to przebija z tego, co piszesz.