Czas lektur

Dawno nie było o dzieciach, więc postanowiłam wprowadzić trochę „prywaty”. 🙂

Nie tylko ja oddawałam się ostatnio lekturze.
Od początku drugiej klasy StarszyMi zaczął przynosić do domu książki z biblioteki, czyli lektury szkolne.
Pierwszą była „Nie płacz, koziołku”, później pojawiła się „Czarna owieczka”.

Pierwszą lekturę czytał trochę samodzielnie, a trochę ze mną i babcią.
Za kolejną zabrał się sam, ale gdy zaczęłam go odpytywać z „Czarnej owieczki”, załamałam ręce.
Język tej książki jest trudny. Zwracam uwagę na słowa i rozumiem wiele z tych, które nie są w powszechnym użyciu. Dzieci nie mają do czynienia na co dzień z tymi dziwnymi sformułowaniami. Te dziwnie brzmiące słowa dla nich abstrakcją – tak, jak i dla wielu dorosłych.
StarszyMi czytał lekturę przez kilka dni i na koniec zupełnie zapomniał, co było na początku.
Wreszcie – moje dziecko jest umysłem konkretnym i raczej ścisłym. Nie traci zbędnych słów – jeśli wiecie, co mam na myśli. 🙂 Jego opowiadanie jest krótkie i rzeczowe. Wyjątkiem jest, jeśli zapamięta dłuższe zdanie z książki i przytoczy je z pamięci (ale wtedy zwykle wiem, że to nie są jego słowa).

W zeszłym tygodniu w plecaku zauważyłam kolejną książkę z biblioteki – „Szewczyk Dratewka”. O dziwo, pilny uczeń sam zabrał się do czytania. Tego dnia wieczorem triumfująco obwieścił „Przeczytałem całą lekturę w 20 minut!”.
Cóż, wkrótce się okaże, czy ze zrozumieniem i czy zapamiętał treść. Gdy Mama (czyli ja) będzie go ciągnąć za język. 🙂

Tamtego wieczoru zauważyłam też zainteresowanie biblioteką jako miejscem, z którego można wypożyczać inne książki. Syn zapowiedział mi, że pójdzie i wypożyczy jedną z przygód Lassego i Mai.
Nie muszę dodawać, że bardzo mnie to ucieszyło. Lubię czytać i chciałabym, aby moi synowie także czerpali z tego przyjemność.
Bardzo sobie tego życzę.
Wam i Waszym dzieciom także!

Facebook Comments

4 komentarze

  • Brawo!!!!!!! Trzymam kciuki, aby mu nie przeszło.
    Osobiście "Czarną owieczkę" wyrzuciłam z kanonu lektur mojej klasy. Zatem rozumiem Ciebie i dziecko! Serdeczności.

    • Te wszystkie nazwy: "Popiołeczki", Perełkę, Wierną i Metkę strasznie trudno mi było zapamiętać. 🙂 Na razie synowi bardziej podoba się czytanie książki o kosmosie ("Jak to działa?"). W końcu Lassego i Mai nie wypożyczył, bo można wziąć tylko jedną książkę, a już mają do czytania kolejną lekturę …:-)

  • Dzięki trudnieszym językowo lekturom rozszerzy i pozna nowe sformułowania, nic się nie martw, coś tam zawsze zostaje w główce. I ważne, że sięga po inne lektury, które są przyjemniejsze w odbiorze 🙂

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!