Oskarżam Cię, mamo…

… o łamanie mojego prawa do prywatności.
…o epatowanie wydarzeniami z mojego życia osobistego.
…o wykorzystanie naszej relacji do budowania Twojej popularności w internecie.
…o odkrywanie naszych tajemnic.
Czy nasze dzieci powiedzą nam kiedyś podobne słowa, gdy będą dorosłe i znajdą w sieci ślady swojej przeszłości? Nieważne, czy będzie to blog, Facebook, Instagram czy jeszcze inne narzędzie do publikacji informacji i zdjęć.
Skąd takie myśli?
Czytałam kiedyś artykuł w „Dużym Formacie” o 30-latku, który wytoczył rodzicom proces o dzieciństwo.
Zarzucał im, że niewystarczająco o niego dbali – także w sensie materialnym. Nosił m.in stare buty, co narażało go na szykany ze strony rówieśników.
Nie wiem, czym zakończył się proces.
Jednak faktem jest, że czyjś syn publicznie wystąpił przeciwko rodzicom.
PS. Wersję roboczą tego wpisu przygotowałam parę dni przed sprawą rodziców, którzy pokazywali swoje życie prywatne w internecie, upubliczniając prywatność dzieci. 
Publikuję ją w zasadzie bez zmian w stosunku do pierwszego zapisu myśli. 
Zdjęcie: www.gratispgraphy.com
Facebook Comments

7 komentarzy

  • Czytałam chyba ten sam artykuł. I nie dlatego nie wspominam na blogu o moich dzieciach i nie publikuję ich zdjęć, że mogłoby im się to nie podobać, uważam, że mają prawo do prywatności… kiedy chcą się ujawnić, oznaczają się na zdjęciach 🙂 jednak nie wrzucam do sieci setki ich zdjęć, jak inni znajomi, bo uważam, że te zdjęcia nigdy nie znikną, one już będą zawsze w Internecie, nawet jak będą usiłowali je usunąć :* kisses

    • Te pytania przychodziły mi do głowy, gdy zaczynałam pisać blog – jeszcze przed przeczytaniem artykułu. Zdjęć dzieci na Facebook nie wrzucam. To trochę tak, jakby otworzyć prywatne rodzinne albumy. 🙂

    • Te pytania przychodziły mi do głowy, gdy zaczynałam pisać blog – jeszcze przed przeczytaniem artykułu. Zdjęć dzieci na Facebook nie wrzucam. To trochę tak, jakby otworzyć prywatne rodzinne albumy. 🙂

    • Mój syn, który studiuje zaawansowaną inżynierię informatyczną, nie komputerową, jak powszechnie studiuje się w Polsce, uważa, że jak już się coś raz publikuje w siecie, i nawet to się usuwa, to nadal jest kod źródłowy tego czegoś, ślad i tylko trzeba wiedzieć jak go wydobyć, Więc dla trudnego, nic trudnego. Tak samo wszystkie rozmowy, nie są prywatne, chyba że rozmawiasz z kimś na skype… pisane nie jest prywatne :* ściskam

    • To masz dobrze, bo Twój syn może Ci pomóc. Pewnego dnia znalazłam w internecie ogłoszenie, które zamieściłam kilka lat temu. Serwis ogłoszeniowy je usunął, ale w Google nadal jest do niego link. Widać moje namiary – e-mail oraz numer telefonu komórkowego. Wtedy zdałam sobie sprawę, że "wszystko tam jest".

    • No nie bardzo, kody źródłowe zazwyczaj są nieusuwalne :* to, że coś zniknęło naszym zdaniem, nie znaczy, że zniknęło 🙂 trzeba z rozwagą publikować i tyle :*

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!