Zrywy

Piszę „zrywami”.
Inspiracje przychodzą do mnie falami.
Doświadczam przypływów i odpływów pomysłów.

Niektórzy dobrze się czują w rytmie sinusoidalnych ruchów. U mnie raczej wywołują stan rozchwiania. Rodzą pytania: czy studnia odkryć okazała się mieć dno? Czy właśnie się do niego dokopuję?

Chciałabym prowadzić ten blog inaczej – regularnie, według planu.
Tak, jak prowadzę swój blog „zawodowy” – na temat komunikacji marketingowej i pisania treści.
Tak, jak pracuję dla swoich klientów, którym opracowuję i realizuję plany komunikacji. Tego dnia mam zrobić to, za dwa dni to powtórzyć. Wszystko jest jasne i zaplanowane.

Dlaczego tak nie jest?

Prowadząc działania na rzecz mojego biznesu w mediach społecznościowych, tracę sporo energii na wymyślanie tematów i wpisów.
Blog prywatny jest siłą rzeczy nieco na drugim planie.

Druga kwestia jest taka, że często sprawy innych osób okazywały się ważniejsze niż moje. Piszę w czasie przeszłym, ponieważ stale koryguję to myślenie.
Można przekuć to na przysłowiowe „szewc bez butów chodzi”. Z tym, ze ten szewc powinien butami świadczyć o swojej pracy.

A propos pracy i postrzegania jej jakości – zawsze oceniałam fryzjerki po ich fryzurach. Gdy któraś miała dobrze ostrzyżone włosy, byłam gotowa wystawić swoją głowę pod jej nożyce. Taką myślą podzieliłam się niedawno z potencjalnym klientem – właścicielem salonu fryzjerskiego z Holandii (który znalazł mnie przez internet!). Powiedział mi: „Ale wie Pani, że to błąd? Trzeba patrzeć na tę, która ma najgorszą fryzurę – to ona strzyże całą resztę”.

Jak to zrobić, aby regularnie zapewnić dopływ treści na blog? Popracuję nad tym pytaniem.

Zdjęcie: www.gratosography.com. 

Facebook Comments

2 komentarze

  • Też mam czasem dłuższy czas, kiedy nie mogę się zebrać i dokończyć rozpoczętych tekstów, albo dopisać koniec do opowieści, która tego końca jeszcze właściwie nie ma.
    Ale praca jednak zawsze wychodzi na pierwsze miejsce. Nawet jeśli blog nie jest pisany tak regularnie, tłumaczenie musi być skończone na czas. 🙂
    Więc dobrze Cię rozumiem.
    I może lepiej, jeśli jednak ucierpi trochę blog.
    To bardzo ważne, że już nie robisz za innych, tylko koncentrujesz się na tym, co robisz dla siebie. TU muszą być zachowane zdrowe proporcje

    • Dziękuję za komentarz, Iw. Pod koniec tego roku mam więcej pracy, za co jestem wdzięczna. Blog może czasem ucierpieć, jeśli tylko mogę aktywnie działać zawodowo. 🙂 Pozdrawiam Cię i życzę czasu dla siebie.

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!