Trzy pytania – czy idealistyczne?

Lubię spotkania z dawno niewidzianymi znajomymi. Zwykle wracam po nich do domu z głową pełną przemyśleń.
Mam wtedy silne poczucie, że trzeba to i owo natychmiast zapisać, a później opisać – tu, na blogu.

Tak też zdarzyło się niedawno.

Dwa dni temu uczestniczyłam w inspirującej rozmowie.
Wieczorem „przetrawiłam” różne wątki konwersacji. Doszłam do wniosku, że chcę się z Wami czymś podzielić.

Będą to trzy pytania. Stawiam je sobie i Wam. Kto chce, niech odpowiada w komentarzach.

1. Dlaczego ludzie łatwo potrafią zepsuć coś, co długo budowali i co funkcjonowało dobrze?

Chodzi mi o tych osobników, którzy nie potrafią funkcjonować bez konfliktu. Konflikt jest dla nich energią życiową i musi być obecny w różnych obszarach ich życia – najczęściej w pracy.
Przejawia się to nieodpartą potrzebą intrygowania, tworzenia sojuszy i opracowywania strategicznych planów. Niestety, nie chodzi o plany działania firmy lub sukcesu projektu, ale najczęściej – eliminacji niepożądanych osób. Argumentów za pozbyciem się współpracowników może być wiele: na przykład taki, że ktoś się „wypalił” albo „nie dogaduje się z innymi” czy „nie nadąża za potrzebami i firmy i duchem czasu”.
Takie zjawisko określam „mobbingiem w białych rękawiczkach”. Zwykle przecież nie są to jawne działania na czyjaś szkodę. To czai się w kątach i żyje szeptami korytarzowymi.

Może powinnam się do tego przyzwyczaić, ale zawsze, gdy słucham takich historii (a jest ich niemało), jestem tak samo rozczarowana. Jak to jest, że to się nieustannie dzieje. Dążymy do świadomości i podnoszenia kompetencji pracowników, ale nadal to „ludzie sami gotują sobie ten los” (że tak sparafrazuję słowa Nałkowskiej).


2. Dlaczego osoby decyzyjne słuchają złych doradców, zamiast same trzeźwo oceniać sytuację?

Kolejny fenomen z życia firm. Wszystko toczy się dobrze, firma się rozwija, ludzie są zadowoleni, a jednak…Po pewnym czasie zaczynają się „dziwne ruchy” i nasilają różnorodne symptomy „psucia atmosfery”.
Okazuje się na przykład, że osoby, które były liderami, podejmują niezrozumiałe na logikę decyzje. Rozum zastępują emocje. Pojawiają się niewypowiedziane zarzuty, niby-żarciki, niewinne ploteczki.
Można się domyślać, że te decyzje są wypadkowymi pewnych „układów sił” wewnątrz firmy. A gdzie różne grupy, tam zwykle różne cele.
Znamienne jest, że postronne osoby, patrząc z zewnątrz, widzą te mechanizmy. Osoba decyzyjna jest w sieci współzależności i nie ocenia relacji oraz wydarzeń obiektywnie.
A doradcy, którzy chcą realizować niesprzyjające zamierzenia, zawsze znajdą dojście do ucha decydenta.

3. Na co liczą ludzie, współuczestnicząc w podejmowaniu i sygnując nieetyczną decyzję?

Ponieważ „przysłowia mądrością narodu”, przytaczam na pewno Wam znane – „jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one”.
Dlatego nie rozumiem, na co liczą sygnatariusze nieetycznych decyzji.
Czy myślą, że – jeśli to oni zrobią ruch wyprzedzający – będą w jakiś sposób zabezpieczeni? Że ta sytuacja nie przydarzy im się w przyszłości?
Niestety, to miecz obosieczny. Usankcjonowanie pewnego zdarzenia rodzi pokusę sięgania po to rozwiązanie w przyszłości.

Ponieważ Moje Sedno to miejsce, gdzie szukam sedna spraw, niech Was nie dziwi ta zmiana tematyki. Z nowym rokiem naszła mnie myśl, aby poruszać tu różne tematy – tylko nie polityczne!

Zdjęcia: fotografie własne.

Facebook Comments

2 komentarze

  • Poszukiwanie motywacji różnych ludzi rzadko mnie pociąga. Chyba, że są to ludzie mi bliscy lub z jakiegoś powodu ważni dla mnie w chwili obecnej lub w przeszłości, którym nadal dobrze życzę i chcę w jakiś sposób pomóc. Czasem nawet mogę.
    Na szczęście w całym życiu w tzw. firmach innych przepracowałam ledwo 3,5 roku i większość z tego tuż po studiach. Potem przez większość życiorysu byłam samodzielna.
    Teraz znów mnie korci praca na stałe i wtedy takie problemy pewnie będę napotykać na co dzień. Nadal jednak za nimi nie tęsknię. 🙂

    • Wydaje mi się, że – pracując w biznesie – warto znać motywację innych ludzi. Mnie przydaje się to w pracy z klientami. Czasami widzę, że ktoś chce coś przeforsować i nie jest to kwestia wyjaśnień logicznych, tylko innych motywacji (być może nawet nieświadomych dla tej osoby). Jeśli o tym wiem, wtedy mogę zdecydować, czy "odpuścić" i nie stawiać na swoim.
      Moje przemyślenia wynikają z odwrotnej sytuacji – relatywnie długiego czasu pracowania na stałe i krótkiego "na swoim". Pozdrawiam Cię serdecznie, Iw!

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!