deadline-moje-sedno

Od „etatowca” do freelancera – zmiana perspektywy

Przez kilka lat pracowałam na etacie. Dopiero po odejściu z firmy i rozpoczęciu pracy jako freelancer widzę, w których miejscach świat przedsiębiorców oraz świat korporacji różnią się między sobą.

Jakie są te różnice z mojego punktu widzenia? To zmiana perspektywy, jeśli chodzi o priorytety i cele działań. 

Pracując na etacie, masz swoje projekty i przede wszystkim – wyznaczone cele. To z nich masz się wywiązać w pierwszej kolejności. To od nich zależy Twoja przyszłość w firmie, pozycja zawodowa oraz często kwestie finansowe.
Dlatego Twoim priorytetem nie musi być szukanie nowych rozwiązań.

Gdy na horyzoncie pojawia się nowy oferent, nie jesteś zachwycony. Traktujesz tę osobę jako potencjalne zagrożenie dla realizacji Twoich wyznaczonych zadań. Tym bardziej, że takich osób jest więcej i każda prosi, aby poświęcić jej trochę czasu – na przeczytanie e-maila, rozmowę telefoniczną lub spotkanie (jeśli wreszcie uda jej się umówić). Co to dla Ciebie oznacza? Jeśli nie chcesz siedzieć po godzinach – mniej czasu na projekty. A co, jeśli wyniknie z tego potencjalnie nowy projekt? Czasu będziesz mieć jeszcze mniej.

To moje najważniejsze wnioski z 1,5 rocznego doświadczenia w roli freelancera. Widzę to dopiero od czasu, gdy na spotkaniach siedzę po drugiej stronie stołu. Te wnioski są ważne dla mnie, ponieważ chcę rozumieć moich potencjalnych klientów.

Sama funkcjonowałam w podobny sposób, choć relacje z ludźmi były dla mnie zawsze ważne. Dlatego poświęcałam czas na odpisanie na e-maila, rozmowę lub spotkanie.

deadline-moje-sedno

Gdy przychodzisz do firmy jako zewnętrzny konsultant (tak, jak w moim przypadku), jest jeszcze inna kwestia, która też wiąże się z poczuciem zagrożenia.

Niejednokrotnie przekonałam się, że osoby wewnątrz firmy mogą prezentować – przynajmniej na początku – nieprzychylne podejście. Nawet to rozumiem – czasami uczestniczą w projekcie, nie wiedząc, jaka jest rola osoby z zewnątrz. Jeśli nie jest to jasno powiedziane, mogą zastanawiać się, jaką rolę pełnię.

Wyobrażam sobie, jak mogą myśleć osoby z zespołu.
Mogą się zastanawiać, czy:

  • to ja mam pokazać, że wewnątrz firmy nie ma odpowiednich ludzi do tej pracy?
  • to ja mam „nastraszyć” zespół, aby wziął się do pracy?
  • jestem znajomą lub zaufaną osobą, która będzie opiniować lub kontrolować efekty ich pracy?

Akceptuję to, że ludzie mogą mieć różne obawy. Ja je nawet rozumiem. Nie jestem jednak w stanie zaakceptować upartego trzymania się swoich przekonań, które może zniszczyć projekt.
Czasami przydałoby się trochę więcej zaufania.

Facebook Comments

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!