własny-rachunek-moje-sedno

Freelancer – przemyśl to, zanim zmienisz etat

Od półtora roku pracuję jako freelancer. Cieszę się, że podjęłam tę decyzję. Dobrze mi z tym.

Już pisałam o tym, że „środowisko firmowe” (nie chcę używać słowa „korporacyjne”, ponieważ jest ono zabarwione negatywnie) różni się od świata freelancera.

Dzisiaj chciałabym skupić się na tym, co czeka na Ciebie, jeśli planujesz przejść z etatu na własny rachunek. To moje subiektywne przemyślenia, które są zgodne ze zdaniem osób w podobnej sytuacji. Chcę się nimi z Tobą podzielić.
Warto je znać przed dokonaniem ważnej życiowej zmiany. 

Przede wszystkim diametralnie zmieni się Twoje środowisko pracy. 
Masz dwie opcje: pracować w domu albo przy wynajętym biurku w zewnętrznym biurze.
Ja na początku rozważałam co-working albo miejsce, jakim są inkubatory przedsiębiorczości. Ostatecznie jednak zdecydowałam się na pracę w domu.

freelancer-a-etat-blog-moje-sedno

Z pracą w domu wiążą się różne kwestie. Po początkowej euforii, że wreszcie możesz wstawać później (jeśli nie ograniczają Cię np. godziny dowiezienia dzieci do przedszkola lub szkoły), stawisz czoła innym ważnym kwestiom, które opiszę poniżej.

Freelancer w domu – praca w odosobnieniu

Niektórym osobom przychodzi to łatwiej, innym – zupełnie nie przychodzi. Jeśli lubisz poranny gwar w biurze, spotkania towarzyskie w kuchni, rozmowy przy ekspresie do kawy – zastanów się. W domu będziesz co najwyżej słuchać radia lub telewizji (rozpraszacz – nie polecam), ewentualnie gwiżdżącego czajnika lub parzącej kawę kawiarki (ja akurat lubię ten dźwięk poranka).
Jak sobie z tym radzę? Po prostu wychodzę na spotkania lub od czasu do czasu pracuję w kawiarni – model znany większości freelancerów.

Freelancer jako organizator swojej pracy, czyli o dyscyplinie

Oprócz pytania o to, czy nie żałuję swojej decyzji, znajomi pytają mnie o to, czy jestem w stanie pracować w domu. 

Cóż, mnie przychodzi to dość łatwo. Może dlatego, że w ogóle lubię mój dom – daje mi dobrą energię i przestrzeń do pracy.

Poza tym taki model pracy jest mi znany – mój tata przez wiele lat pracował w podobny sposób. W latach 90. był zatrudniony jako przedstawiciel handlowy i swoje biuro miał w domu. Dla mnie normalne było, że w ciągu dnia kładł się na drzemkę, a – jeśli chciał – pracować mógł także wieczorem.

U mnie występuje raczej inny problem – chęci pracowania ponad miarę, o czym napiszę poniżej.

Oddzielenie spraw domowych od biznesowych

Znam osoby, które nie lubią zabierać nieskończonej pracy do domu, ponieważ nie chcą wprowadzać do swojego „miru domowego” spraw zawodowych. Ja potrafię to rozgraniczyć – chyba z lepszym skutkiem niż w poprzednim modelu pracy.

Wiele osób zachęca do tego, żeby wydzielić sobie przestrzeń do pracy zawodowej – swoje biuro. Jest to pewna granica umowna. Faktycznie, to działa. Pracuję w osobnym pokoju ,bo mam taką możliwość. Często bloga piszę w innym miejscu – tam, gdzie najczęściej zbieramy się wszyscy. Gabinet kojarzy mi się z miejscem pracy.

Przedłużanie czasu pracy

Lubię to, co robię i ciągle mam na to pomysły. Dlatego praca powyżej ośmiu godzin mnie nie męczy. Ale wiem, że nie jest to droga, którą chcę iść.
Na szczęście w moim życiu są przydatne „rozpraszacze” w postaci mojej rodziny – przede wszystkim dwóch synów. Dzięki temu mam wyznaczoną w naturalny sposób granicę swojego zaangażowania czasowego. Po prostu – chłopcy wracają z przedszkola i szkoły i zaczyna się czas dla nich. Ponadto, sama wyznaczyłam sobie zasady – nie pracuję w weekendy ani wieczorami (chyba, że jest jakaś wyjątkowa sytuacja).

Zdarza mi się wieczorami pisać blog lub robić jakieś rzeczy, ale zaliczam je nie do kategorii „praca”, tylko „przyjemności” lub „samorealizacja”. Dzieje się to już w czasie, gdy dzieci śpią.

Może masz swoje doświadczenia związane ze zmianą we freelancera i chcesz się nimi podzielić?
Zrób to, a skorzystają na tym inni.

Facebook Comments

2 komentarze

  • Twoje przemyślenia i spostrzeżenia są niezwykle trafne i cenne. Ja osobiście lubię pracowac w domu.O pracy na własny rachunek pomyśle, aby dorobic do emerytury. Ale już myślę. Pozdrawiam

    • Dziękuję za dobre słowa. Cieszę się, że już o tym myślisz. Sądzę, że warto planować sobie dodatkową aktywność zawodową – to utrzymuje ciało i umysł w warunkach sprawności. Poza tym – warto dzielić się swoimi doświadczeniami z różnych obszarów życia. Tego trochę brakuje młodszym pokoleniom.

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!