Po co ci blog, kobieto?

W ferie nadrabiam zaległości w czytaniu „Wysokich Obcasów”
W numerze z 19 grudnia zeszłego roku przeczytałam wywiad z pisarką i blogerką Sylwią Kubryńską.
Nie znałam jej bloga. Nie czytałam jej książki.

Chciałam zacytować Wam dwa akapity z tego wywiadu.

Dlaczego?
Ponieważ są spójne z ideą mojego bloga, czyli z szukaniem siebie poprzez zapisywanie swoich myśli i odczuć.
Po to, aby wynikło z nich coś nowego i istotnego – aby dokonała się jakaś ważna zmiana.

„W tym czasie, gdy wydałam książkę, założyłam blog. Byłam sfrustrowana. Pomyślałam, ze blog pomoże mi złapać dystans i pomoże pisać. Miał być dla mnie. Taka forma ekspresji. Nikt tego nie czytał. Ale pewnego dnia to się zaczęło rozchodzić, ludzie polecali sobie moje teksty. A jak zobaczyłam, że to się podoba, to miałam paliwo, żeby dalej pisać. Wiedziałam, że robię to, bo to lubię”.

To początek – poczucie bycia „na fali”. Statystyki idą w górę, pojawiają się pierwsze komentarze i udostępnienia.

Ale w niełatwym życiu blogera trzeba być gotowym na drugą stronę medalu.
Pewnie znacie te uczucia – wkurzenia czy lęku.

„Pisanie to moja pasja, ale to nie znaczy, że jestem w permanentnej euforii. Doświadczam też frustracji, niepewności – zderzenie się z oceną innych bywa niekiedy trudne do udźwignięcia”.

Czasami mam wrażenie, że prowadzenie bloga jest jak trudna relacja.
Pomyślcie o tym, jak bardzo trudno go porzucić, ale jednocześnie jak ciężko ciągle o niego dbać. Trzeba okazać mu sporo serca. Jeśli tego nie ma, szybko traci się motywację do zaangażowania w ten związek.
A na dodatek przeważający wpływ na tę relację mają obserwatorzy, którzy podsycają bądź studzą zainteresowanie 🙂

Facebook Comments

2 komentarze

  • Mam podobnie, czasem pisałam w euforii, cieszyłam się z każdych odwiedzin, każdego komentarza, miałam poczucie, że piszę coś, co innym ludziom daje coś wartościowego. Potem nagle o pewnych sprawach wolałam milczeć, a o innych nie chciało mi się pisać. Wtedy blog przycicha, bo są ważniejsze sprawy. Można przeczekać, albo zamknąć czy skasować. Ale to ostateczność, lepiej odczekać, dojrzeć, coś zmienić poprawić i wrócić, kiedy jest się gotowym. Dlatego tak trudno mi teraz rozstać się z poprzednimi blogami i próbuję je jakoś zagospodarować.
    pozdrowienia

Czym jest wpis bez komentarzy? Podziel się swoją refleksją na ten lub podobny temat. Dziękuję!