moje-sedno-przekonanie-obowiazki

Twoje przekonanie to…najpierw obowiązki czy przyjemności?

Moje przekonanie to m.in. „najpierw obowiązki, potem przyjemności”Zdaje mi się, że w dużej mierze jest ono nabyte. 
Wydaje się rozsądne, prawda? W większości sytuacji mi służy, ale…

Spójrz jednak na drugą stronę tego medalu.
Jak to zdanie przekłada się na codzienność?
Opiszę Ci to w odniesieniu do mnie oraz do otoczenia.

Jak to działa?

Dla mnie skutki stosowania powyższej zasady są takie, że zazwyczaj odruchowo w pierwszej kolejności koncentruję się na zadaniach do wykonania.
Oznacza to dwie rzeczy:

  • dopiero po wykonaniu zadań mogę się odprężyć.
  • Dopóki nie zajmę się obowiązkami, czuję lekkie poddenerwowanie. Jeśli ktoś staje mi na przeszkodzie, może się to skończyć niepotrzebnym konfliktem.

Jaki skutek ma moje przekonanie dla moich najbliższych?
Tu sprawa jest o tyle skomplikowana, że w grę wchodzą cele i potrzeby  innych osób.
Jeśli chcę wykonać zadanie i potrzebuję czyjejś pomocy, oczekuję, że ta osoba wykona to już, natychmiast. Moja chęć szybkiego uporania się z obowiązkami (aby wreszcie odpocząć) rzutuje na innych. Moje przekonanie wymusza na nich działanie niezgodne z ich przekonaniami lub celami, które mają w danym momencie.

Załóżmy, że trafię na kogoś, kto odpowiada na moją prośbę „zajmę się tym, gdy będę mieć chwilę„, a myśli: „spokojnie, zaraz to zrobię, po co to ciśnienie i presja? Przecież zdążę się jeszcze tym zająć”. Zapewne potrafisz sobie wyobrazić to napięcie, które wtedy rośnie. Wybuch złości czy konflikt jest tylko kwestią czasu lub ilości powtórzeń.

Takie sytuacje mogą się zdarzyć i w pracy, i w domu.

W pracy będziesz (lub nie) sympatykiem takich osób. Będzie to zależeć od tego, czy podzielasz to przekonanie, czy się z nim nie zgadasz.
W domu siła oddziaływania zależy od tego, na ile Twój partner podziela to przekonanie lub jest w stanie je zneutralizować.
Jeśli masz dzieci, będzie to dla Ciebie jeszcze bardziej klarowne. Jak często masz poczucie, że to, co jest ważne dla Ciebie, nie jest istotne dla Twojego syna czy córki? Z drugiej strony spójrz na nas – rodziców. Zauważ, że wymagamy od dzieci, aby zrobiły coś natychmiast. Mówiąc „chodź do mnie” nie zakładam, że dziecko będzie z zwlekać z tą czynnością. Gdy dzieci coś ode mnie chcą, bardzo często moja pierwsza reakcja to komunikat „zaraz, za chwilę, teraz coś robię i chcę to skończyć”. Czyli – sama zwlekam. Wygląda to tak, że „po drodze”  do spełnienia prośby dziecka znajduję inne rzeczy do zrobienia – a to coś zabrać, a to sprzątnąć. Wszystko po to, by nie mieć „pustych przebiegów”. Mówiąc językiem korporacji – zoptymalizować ten proces.

Sam(a) wiesz, że zadań nigdy nie brakuje. Nieważne, czy jesteś pracownikiem korporacji, czy freelancerem. Pierwszy często „biega z pustymi taczkami”. Drugi musi być asertywny wobec „domowych rozpraszaczy” (sąsiad, obiad, pranie, kurier dzwoniący do drzwi itp.).
Gdybym chciała posłużyć się bardziej obrazowym językiem, napisałabym, że zajęcia pączkują jak kwiaty. Ciągle się odradzają, więc końca pracy nie widać. „To do list” zawsze jest zapełniona.

Co to dla mnie oznacza?
Konkluzja z tego wpisu jest następująca: czasami, gdy kurczowo  trzymam się tego przekonania, ryzykuję:

  • życie w permanentnym stresie oraz
  • gorsze relacje z otoczeniem.

A wszystko to – na własne życzenie 🙂moje-sedno-przekonania-obowiazki

Dlatego dobrze jest znać swoje przekonania. Mieć świadomość, jakie są plusy i minusy podążania za tymi „wewnętrznymi drogowskazami”. 

Czy wiesz już, które Twoje przekonanie jest najsilniejsze? Jaki ma wpływ na Twoje życie?

Jeśli nie – daj sobie na to czas. Może masz więcej czasu w wakacje – zrób to. Dla dobra swojego i Twojego otoczenia.