moje-sedno-co-dal-mi-coaching

Pięć przydatnych rzeczy, które dał mi coaching

Coaching – wiele osób poddaje w wątpliwość, czy warto w to inwestować i czy to faktycznie działa. Jeśli się nad tym zastanawiasz, ten wpis dedykuję właśnie Tobie.

W 2014 roku otrzymałam świadectwo ukończenia studiów podyplomowych na kierunku „Coaching profesjonalny” w Akademii Leona Koźmińskiego.
Pisanie pracy zaliczeniowej oraz uczestniczenie w zajęciach sprawiały mi przyjemność. Jednak mniej-więcej w połowie roku zrozumiałam, że nie będę zajmować się coachingiem w pełnym wymiarze czasu. Traktuję to jako dodatkową aktywność zawodową.

Te studia bardzo mi się przydały. Zaczęłam je z dwóch powodów: aby określić swoje potrzeby oraz zyskać dodatkowe kompetencje przydatne w pracy. Osiągnęłam oba cele. Najważniejsze było to, że po ich ukończeniu mogłam określić, jaka jest moja droga zawodowa. Pomogło mi intensywne zadawanie pytań, rozmowy z uczestnikami zajęć i wykładowcami oraz sesje w trakcie studiów. Kończąc studia byłam pewna, że chcę aktywnie działać na rzecz lepszej komunikacji w biznesie. To poczucie pewności mnie nie opuściło. 

moje-sedno-co-dal-mi-coaching

Wiedza, którą zdobyłam, przełożyła się na praktyczne umiejętności
w życiu osobistym i zawodowym.
Podzieliłabym je na dwa obszary: planowy oraz relacyjny.
Poniżej wyjaśnię Ci, co mam na myśli.

  1. Planowanie celów rocznych

Z planowaniem swoich celów zetknęłam się po raz pierwszy podczas lektury „7 nawyków skutecznego działania” S. Covey’ego. Usłyszałam od tej książce od trenerki w trakcie zajęć Akademii Skutecznego Menedżera, w których uczestniczyłam parę lat temu.

Idea mi się spodobała, ale jej wykonanie w rzeczywistości szło mi opornie. Wiedziałam, że dobrze jest to robić, ale brakowało mi motywacji do regularnego praktykowania i kontroli stopnia realizacji moich celów. Wyglądało to tak, że je spisywałam i…porzucałam.

Dopiero poznawanie zasad coachingu plus regularne wykonywanie ćwiczeń pozwoliły mi wyrobić nawyk planowania. Od dwóch lat, pod koniec roku podsumowuję cele i wyznaczam sobie następne na kolejny rok. Możesz przeczytać o tym, jak planowałam swoje cele na rok 2016. 

2. Realizacja celów

Przekonałam się, że osiągnięcie celu zaczyna się od jego zaplanowania. Nie chodzi o opowiadanie o nim rodzinie lub znajomym, ale skonkretyzowanie według określonego schematu.
Trzeba go po prostu opisać na kartce papieru, odpowiadając sobie na różne pytania, m.in.:

  • co chcę osiągnąć i w jakim czasie,
  • jak ocenię, że to osiągnęłam,
  • co się stanie, jeśli to osiągnę, a co – jeśli tego nie zrobię,
  • kto może mi w tym pomóc.

Na początku nie wierzyłam, że to może zadziałać. Czy takie opisanie celu wystarczy, aby utrzymać jego realizację? Moje doświadczenie jest takie, że rozpoczęcie jest proste – trudniej postępuje dalsza realizacja.
Przetestowałam to na sobie. Na blogu niejednokrotnie pisałam o mojej przygodzie z bieganiem. Jeśli Cię to interesuje, przeczytaj o początkach mojego biegania. 
Dzisiaj bieganie sprawia mi przyjemność. Mój cel na przyszły rok to dystans 20 km. Już zaczynam się do tego przygotowywać, zwiększając kilometry podczas treningów. Trzymaj za mnie kciuki 🙂

3. Obserwacja, a nie interpretacja

Ta postawa niejednokrotnie uchroniła mnie przed „katastrofą” w trakcie spotkań oraz pracy z klientami – wtedy, gdy musiałam konfrontować się
z mało przychylną wobec mnie postawą osób zaangażowanych w projekt. Gdybym odbierała ich reakcje zbyt personalnie, te kontakty mogłyby stać się źródłem dużego stresu (głównie dla mnie).
Dlatego staram się nie przypisywać ludziom intencji, a jedynie „na chłodno” analizować konkretne działania. Opisywać je, a nie oceniać.
Uwierz mi, że taka postawa bardzo wspiera, jeśli przychodzisz do firmy, nie znasz zespołu i masz wykonać pracę na zlecenie szefa tego zespołu. Polecam to podejście także osobom, współpracującym z konsultantem oraz
w swoich zespołach 🙂

4. Słuchanie

Zawsze, gdy mowa o słuchaniu, przypomina mi się mój kolega ze studiów dziennych. Odróżniał się od innych tym, że potrafił aktywnie słuchać. Uważnie słuchał rozmówcy i zadawał mu pytania. Był całkowicie skoncentrowany na rozmowie i tej osobie. I autentycznie zainteresowany tym, co ktoś mówi.

Aktywne słuchanie było najczęściej powtarzanym pojęciem w trakcie zajęć
i sesji w trakcie studiów coachingowych. Każdy z nas odczuł, że to największa bariera w pracy z klientami – bo na co dzień wolimy o sobie opowiadać, a nie słuchać innych ludzi.

Umiejętność słuchania jest kluczowa dla kogoś, kto pracuje jako konsultant. Przychodząc do potencjalnego klienta na spotkanie briefingowe, zawsze uważnie notuję jego słowa. Robię tak dlatego, że sposób, w jaki klient opowiada o problemach i wyzwaniach, pokazuje jego mentalne  nastawienie do danego tematu – jest to istotne, jeśli masz pracować z tą osobą bezpośrednio lub jeśli ma ona zmotywować swój zespół do działania. Słowa, które dobiera, nie są przypadkowe i świadczą o tym, jak ważny jest dla niego ten obszar. Słowa potrafią także ujawnić problemy, których nie widać na pierwszy rzut oka albo… są celowo przemilczane (zwykle i tak się ujawniają w trakcie pracy).

5. Wartości w życiu i biznesie

To moje największe odkrycie związane z nauką o coachingu. Zrozumiałam, co leży u podstaw różnych zachowań ludzi. Zaczęłam inaczej patrzeć na kwestię konfliktów (jeśli interesuje Cię ten temat, zapraszam do wpisu na temat konfliktów i wartości).
Ta wiedza pomogła mi także lepiej radzić sobie w sytuacjach spięć
z osobami o odmiennych wartościach
. Przestałam się na nich obrażać albo – co gorsza – pouczać ich, aby wymusić zmianę ich podejścia. Parę takich akcji w życiu zawodowym i osobistym przekonało mnie, że nie warto tego robić 🙂
Dzięki tej świadomości wiem też, w jakich sytuacjach uruchamiają się moje „reakcje obronne”. Na co dzień jestem tolerancyjną i stonowaną osobą, ale – jeśli chodzi o naruszenie moich wartości – potrafię zaskoczyć otoczenie swoim stanowczym zachowaniem. To mechanizm, który działa u każdego
z nas. Gdy więc zauważam, że ktoś nagle zmienia ton głosu lub gestykulację – robi się bardziej poirytowany – to dla mnie sygnał, że w grę mogą wchodzić jego wartości.

To moje subiektywne doświadczenia związane z uczeniem się coachingu oraz testowaniem narzędzi „na własnej skórze”.
Do tej listy każdy mógłby dopisać własne spostrzeżenia.
Jeśli chcesz podzielić się swoimi – zapraszam Cię do napisania paru słów
w komentarzu.

Zdjęcie: www.gratisography.com