moje-sedno-porownywanie-motywacja

Porównywanie – czy Cię motywuje? Czemu służy?

Gdybym chciała przyciągnąć do tego wpisu wielu czytelników, mogłabym zatytułować go np. tak: „jak zniszczyć motywację człowieka? Porównywanie – oto najlepsza wskazówka”.

To byłoby jednak zbyt cyniczne i wbrew moim zasadom. Dość poważnie (choć może czasami zbyt poważnie?) traktuję to, co piszę tutaj i co mówię „w realu”. Jeśli wnikliwie czytasz moje wpisy, dobrze to wiesz.

Z drugiej strony – nie o takiego czytelnika bloga mi chodzi. Cóż – memy lub dowcipy można znaleźć w dużej ilości w innych portalach. Na moim blogu na to nie licz 🙂

A propos dowcipów – niedawno zostałam postawiona w sytuacji, która mnie zirytowała. Spóźniłam się na pewien wykład, a prowadzący kazał mi opowiedzieć grupie dowcip. Nie jestem w tym dobra, na dodatek nie wiedziałam, że ta zasada została ustalona już wcześniej. Sytuacja zaskoczenia przed niedawno poznanym audytorium nie była dla mnie komfortowa.

Porównywanie to metoda, którą chętnie stosują rodzice i dorośli. Zupełnie naturalnie przychodzą nam do głowy wypowiedzi w stylu „Kto dostał najlepszą ocenę”? lub „Zobacz, on już to zrobił, a Ty jeszcze nie”. Nieważne, kto jest punktem odniesienia – kolega z klasy czy rodzeństwo. Uważam, że takie porównywanie nie działa dobrze. Dla mnie na pewno nie jest motywujące. Twierdzę, że wyrządza więcej złego niż dobrego – choć rodzic nie ma zwykle złych intencji. Po prostu zazwyczaj nie zdaje sobie sprawy, jaka jest negatywna strona tego komunikatu. Co słyszy dziecko? „Nie zrobiłeś/zrobiłaś tego wystarczająco dobrze”. 

Jeśli ważny jest dla Ciebie aspekt porównywania między sobą dzieci, sięgnij do książki „Rodzeństwo bez rywalizacji”.  Napisały go Elaine Mazlish i Adele Faber. Jeśli interesuje Cię, o czym jest ta książka, możesz zajrzeć do wpisu na blogu „http://dziecisawazne.pl/rodzenstwo-bez-rywalizacji/

Sprawa nie kończy się w dzieciństwie. Niedawno rozmawiałam ze znajomą, która przechodzi to w swojej pracy. Porównywanie stało się tak nagminną praktyką, że irytuje już nie tylko tych „gorszych” pracowników. Protestują przeciwko niej także ci, których kierownictwo stawia za wzór. Jak widać, jest to sytuacja niekomfortowa dla obu stron. Na pewno nie służy ona zmotywowaniu zespołu i podtrzymaniu dobrych relacji.

Dlatego mam do Ciebie prośbę.
Nieważne, jak głęboko zakorzeniony jest w Tobie nawyk porównywania – pracuj, aby zmienić porównywanie siebie z innymi lub innych między sobą.
Zobaczysz, że poczujesz się z tym lepiej.
Na pewno z ulgą odetchnie też Twoje otoczenie – bliscy czy współpracownicy.

Owocnego nieporównywania!