efekt-czerwone-trampki-moje-sedno-ubior-a-wizerunek

Ubiór – czy wiesz, że wpływa na Twój dzień?

Czy kiedykolwiek myślałaś, że ubiór może Cię wzmocnić lub osłabić?

Dzisiaj stawiam tezę – od niego może zależeć Twoja chęć do działania.  Celowo piszę, że „może zależeć” (a nie „zależy”) – czynników wpływających na nastrój i chęć działania jest przecież wiele.
Gdybym chciała wyrazić tę myśl w bardziej międzynarodowy sposób, powiedziałabym „your clothes may make your day” 🙂

W mojej tezie chodzi nie tylko o kolory, które z pewnością wpływają na poziom energii.
Mam na myśli rodzaje ubrań, które wiszą w Twojej szafie.

Spójrz na swoją garderobę – w czym chodzisz najczęściej?
Czy znasz ekonomiczną zasadę Pareto, która – w uproszczeniu – mówi nam, że „80% efektów pochodzi z 20% działań”.
Ta reguła działa także w przypadku ciuchów, czyli wychodzi na to, że 20% ubrań nosimy przez 80% czasu. 
Może proporcje nie będą tak dokładne, ale chodzi o skalę zjawiska.

Zwykle zakładasz pewne „sprawdzone zestawy”. Są ubrania, które latami wiszą na wieszaku i mówisz sobie, że je w końcu włożysz, ale tego nie robisz.

Dlaczego?

Jednym z wytłumaczeń może być to, że masz naturalne preferencje co do typu ubioru.
Wyjaśnię Ci, co mam na myśli.

efekt-czerwone-trampki-moje-sedno-ubior-a-wizerunek

Parę lat temu zrozumiałam, że – choć pracowałam w biznesie i w firmie finansowej – nie lubiłam „kodu ubraniowego” charakterystycznego dla kobiet pracujących w nowoczesnych biurowcach.
Mam w szafie dwa kostiumy – żakiet plus wąska spódnica. Oba są bardzo dobrej jakości oraz przyjemne dla oka, ale nosiłam je dosłownie kilka razy. Nie jest to mój naturalny styl. W tych ubraniach czuję się, jakbym nie była sobą. Usłyszałam kiedyś takie powiedzenie, które bardzo mi się spodobało – „czuję się przebrana, a nie ubrana”.

Cechy charakteru także wpływają na sposób, w jaki się ubierasz. To duże uproszczenie, ale pokuszę się o przykład. Jeśli dominują u Ciebie cechy ekstrawertyka, stawiam tezę, że częściej będziesz nosić ubrania czy dodatki, które przykuwają wzrok innych.

Cenię sobie niezależność myślenia i działania – to mój główny motywator w życiu. To przekłada się na inne obszary w życiu – także na ubiór. Niechęć do „służbowego” uniformu, nawet jeśli jest to niepowtarzalny kostium dobrej jakości, idzie u mnie w parze z „czynnikiem wewnątrz-sterowności”. Chodzi o to, że nie lubię kierować się tym, co jest modne w danym sezonie, a raczej tym, w czym czuję się dobrze, czuję się sobą. Stąd w mojej szafie rzadko pojawiają się ubrania
z aktualnych kolekcji.

Jako freelancer mam pewną dowolność ubioru, choć bez przesady. Jeśli idę do klienta, dostosowuję się do jego „kodu ubraniowego”. Zawsze mogę go zmodyfikować i dodać „ciut więcej” – może to być jakiś dodatek w żywym kolorze, który odróżnia się od stonowanego ubioru.

Ale, „wolni strzelcy” – na ubiór trzeba też uważać, aby nie przesadzić  z ekstrawagancją. Czytałam kiedyś artykuł na temat „efektu czerwonych trampek„. Eksperymenty wykazały, że prelegenci ubrani niestandardowo (te czerwone trampki do garnituru), byli oceniani wysoko tylko wtedy, jeśli stały za nimi wysokie kompetencje. Czyli – taki ubiór „uchodził” np. uznanemu w środowisku naukowym i pozanaukowym profesorowi, ale mało rozpoznawalnemu prelegentowi – już nie.

Mój znajomy, który prowadzi własną działalność jako konsultant i trener, opowiadał mi historię pewnego spotkania. Wspólnik poprosił go, aby na spotkanie z klientem założył „te Twoje buty X, spodnie Y, marynarkę Z i ten zegarek, który tak rzadko nosisz”. Te elementy ubioru były ważne dla klienta, który w widoczny sposób „otaksował” znajomego wzrokiem. Spotkanie okazało się udane, ale on czuł się fatalnie, bo… nie był „w swojej skórze”. Czuł się „przebrany, nie ubrany”. Te odczucia utwierdziły go w przekonaniu, że nie jest gotowy, aby wracać do pracy w korporacji.

Dlaczego Ci o tym piszę?

Wygląd – którego elementem jest ubiór – jest kluczowym elementem wizerunku.
Warto się nad tym zastanowić, aby:

  • określić styl, który Ci odpowiada  – zachęcam, aby był on zgodny z tym, jak się czujesz w ubraniach oraz tym, co robisz – np. zawodowo,
  • świadomie tworzyć wizerunek.

Jestem pewna, że odczujesz też korzyści ekonomiczne, bo będziesz kupować tylko to, co jest zgodne z Twoimi potrzebami. To będzie taki „efekt uboczny” 🙂

Na temat ubioru można poczytać ciekawe opracowania. Niedawno odkryłam artykuł doktorantki, która badała ten temat w odniesieniu do pewnych grup ludzi i ich chęci kreowania własnego wizerunku poprzez ubiór. Na pewno sięgnę do tego źródła i przedstawię na blogu główne myśli, które warto znać.

  • Też nie mogłabym pracować w korporacji albo w innej firmie wymagającej pewnego, określonego ubioru. Męczyłabym się w takim przebraniu. Bardzo lubię luźny, sportowy styl i ostre kolory, chociaż jestem introwertyczką.

    • Aniu, dziękuję za ten komentarz. Piszę tu o ubiorze, ale chodzi o coś więcej. Czasem męczymy się z czymś w życiu zawodowym. Niby są to błahe sprawy, ale one mogą wskazywać, że coś trzeba przemyśleć i może zmienić.

  • Lena

    Ja nie wyobrażam sobie firmy, w której musiałabym chodzić codziennie w spódnicach (których nienawidze). Jeśli mam faktycznie dawać z siebie wszystko to muszę czuć się komfortowo- np. wygodnie usiąść bez ciągłego alarmu w głowie przypominającego o trzymaniu nóg razem 😉

    • Lena, też mam podobnie. Ubiór nie może mnie ograniczać, a „mundurek” to właśnie dla mnie znaczy. Dlatego nie dla mnie stylizacje typu „biurowa elegancja” 😉