moje-sedno-coach-czy-kazdy-moze-byc

Coach – czy każdy może nim być? Moim zdaniem – nie.

Coach – wykonywanie tego zawodu nie wymaga specjalistycznych umiejętności. Nie to, co prawnik czy inżynier lub lekarz, który musi przejść przez określoną „ścieżkę” edukacyjną oraz zawodową.

Niestety, takie przekonanie na temat umiejętności coacha jest szkodliwe – szczególnie jeśli promuje się je na kursach przygotowujących do świadczenia usług coachingowych. Jestem przeciwna utwierdzaniu kursantów w przekonaniu, że coachem może być każdy. Często jest cel biznesowy firmy czy osoby, która przygotowuje przyszłych coachów do tego zawodu – aby zachęcić jak największą liczbę kursantów do bycia aktywnymi i promowania szkoły.
Warto ten cel „przefiltrować” przez doświadczenia klientów czy innych osób działających na rynku tych usług.

Cztery lata temu zbierałam opinie na temat kursów i studiów coachingowych. Postanowiłam zadzwonić do znajomej coach, którą poznałam w 2007 roku podczas warsztatów dla menedżerów. Wówczas wzbudziła moją sympatię, ale też wydała mi się bardzo rozważną osobą. Skontaktowałam się z nią i zapytałam o to, czy warto „uczyć się na coacha”. Ku mojemu zdziwieniu znajoma powiedziała mi, że przestała przedstawiać się jako coach. Dlaczego? Głównie ze względu na grymasy i dziwne spojrzenia jej rozmówców, gdy dowiadywali się, czym się zajmuje zawodowo.

Niestety, także na tym rynku usług można zrobić wiele złego i odbija się to negatywnie na całej branży.

moje-sedno-coach-czy-kazdy-moze-byc

Mnie także przydarzyła się nieprzyjemna sytuacja, która pokazała, jaki może być efekt nieumiejętnego coachingu.
Obiecałam znajomemu, że wezmę udział w próbnej sesji coachingowej, która odbędzie się przed końcowym zaliczeniem studiów podyplomowych. Zgodziłam się, ponieważ egzamin miał mieć formę sesji z klientem, a na zaliczenie studiów z coachingu też szukałam kogoś do sesji próbnej. Wiedziałam, że nie jest łatwo poprosić kogoś ze znajomych. Bardziej prawdopodobne, że zgłosi się ktoś, kto był w podobnej sytuacji.

Nie chciałam utrudniać sprawy znajomemu, dlatego problem, który wymyśliłam na potrzeby sesji, wydawał się dość prosty. Wiązał się z wyborem szkoły dla starszego syna (ten temat był dla mnie wówczas aktualny).
Tym bardziej byłam zaskoczona, gdy kolega zaczął mi zadawać pytania, które nie pomagały, a sprowadzały naszą relację w stronę jeszcze większego problemu. Chodziło nie tylko o same sformułowania, ale też o intonację, która wskazywała na irytację mojego „coacha”. Miałam wrażenie, że uważa mnie za idiotkę, która przychodzi do niego z błahym problemem. Trudno było mi rozpoznać znajomego podczas tej sesji – tak, jakby w roli coacha zupełnie się zmienił. Potraktował mnie – swoją potencjalną klientkę – tak, że miałam ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść. Gdyby działo się to podczas rzeczywistej sesji, nie wiem, czy byłabym skłonna ją zakończyć i zapłacić za nią całość wynagrodzenia.
Co ciekawe, mój znajomy nie zauważył tego i był przekonany, że dobrze pracował podczas sesji.

Mimo, że była to sesja próbna, przez dłuższy czas tego dnia „buzowały” we mnie negatywne emocje. Gdyby rzecz dotyczyła poważniejszego problemu, mogłoby się to skończyć gorzej. Wyjście od coacha mogłoby się w takiej sytuacji wiązać w najłagodniejszym przypadku z niechęcią do tego konkretnego coacha (i odradzaniem jego usług), a w gorszym – z brakiem wiary w siebie czy „chandrą”.

Wszędzie, gdzie człowiek pracuje z człowiekiem, pojawiają się jego przekonania i emocje. Ważne jest, by zwracać uwagę na to, jak zachowuje się druga strona. Może okazać się, że Twój rozmówca ocenia kontakt z Tobą zupełnie inaczej niż Ty. Tobie wydaje się, że zachowywałeś się w porządku, a Twój klient już nigdy nie będzie chciał mieć z Tobą nic wspólnego.

Jestem przekonana, że to odnosi się nie tylko do coachingu, ale do większości usług konsultingowych i relacji w biznesie.
Czy Tobie także zdarzyła się podobna sytuacja?