moje-sedno-decyzje-na-wiosne

Decyzje – jakie są Twoje na wiosnę?

Decyzje – wiele z nich inicjujemy wiosną. Przyroda budzi się do życia, a z nią – plany i zamierzenia.

Małe decyzje tworzą nawyki. Moja dzisiejsza decyzja o wcześniejszym niż zwykle wstaniu ukształtowała początek dnia i być może – całego tygodnia. Nie przypominam sobie, abym rozpoczęła pisanie na blogu parę minut po 6 rano.

Zanim się na to zdecydowałam, musiałam dokonać wyboru – czy jeszcze poleniuchować, czy spróbować coś napisać o nietypowej (dla mnie) godzinie. Nietypowej, ponieważ uważam się raczej za „nocnego marka”, a nie „rannego ptaszka”. Być może ta „typologia” jest nieprawdziwa, a to tylko kwestia decyzji, która kształtuje późniejsze  przyzwyczajenia człowieka co do pory wstawania. Być może to też kwestia wczesnego budzenia się dnia na wiosnę.

Chciałam opublikować wpis na blogu w zeszłym tygodniu. Miałam dobry „ciąg wpisowy” w styczniu i lutym. Po feriach zrobił się „zastój”. No, właśnie – czy „zrobił się”? Spojrzałam na to sformułowanie i co widzę? Widzę, że chcę się z tego jakoś pokrętnie wytłumaczyć. Tym słowem chcę odsunąć od siebie świadomość, że „sam się nie zrobił”. Była to kwestia moich decyzji (są rzeczy ważniejsze niż publikowanie na blogu, a nie dysponuję większą ilością czasu) lub ich braku (odsuwam od siebie myśl o publikowaniu).

Dlatego zmierzę się z tą refleksją i wyjaśnię powody braku mojej aktywności blogerskiej. Po pierwsze – mam więcej pracy, ponieważ pojawił się projekt wyjazdowy. Po drugie – wyjechałam na tygodniowy urlop i nie zakładałam, że będę podczas tego pobytu używać komputera. Urlop oceniam jako bardzo udany. Pierwszy raz byliśmy z różnym gronem znajomych oraz rodziną. Cieszę się, że znów odnowiliśmy kontakty, a chłopcy mieli towarzystwo do zabawy. Kolejny raz okazało się też, że lubię być w drodze, to znaczy przemieszczać się samochodem. Podróżowanie
i przejeżdżanie przez miasta i miasteczka jest dla mnie czymś przyjemnym. Lubię sobie wyobrażać, jakby to było, gdybym mieszkała w innym miejscu – na przykład w Bawarii. Może prowadziłabym jakąś małą Konditorei przy głównej drodze estetycznie wyglądającego i uporządkowanego niemieckiego miasteczka?

Podsumowując ten krótki akapit – pierwsza wiosenna decyzja jest taka, że decyduję się regularnie prowadzić ten blog, który zimą trochę „zamarł”. 

Kolejna decyzja, którą odkładałam w czasie przez okres zimy to ta związana z bieganiem. Nie chciałam ryzykować na oblodzonej powierzchni, a bieganie w niskich temperaturach nie sprawiało mi przyjemności. Wczoraj wróciłam do tej aktywności po 3-miesięcznej przerwie. Cieszę się, że udało mi się przebieg założony dystans, choć w znacznie wolniejszym tempie niż jesienią zeszłego roku. Najważniejsze, że dopiero teraz poczułam, że brakowało mi tego i że faktycznie chcę do tego wrócić. Bo bieganie to nie tylko czynność, ale też – dla mnie – porządkowanie wewnętrznego chaosu i myśli.

Przerwy i powroty mają to do siebie, że za każdym razem coś się odnawia.

Gdy rozpoczynałam ten wpis, chciałam w nim poruszyć temat decyzji z innej strony. Zamierzałam pokazać, że decyzje wpływają na innych ludzi, dlatego trzeba się dobrze zastanowić, zanim się coś obieca. Ta myśl przyszła mi do głowy po rozmowach, które prowadziłam z różnymi osobami w biznesie. Pewnie będzie to pomysł na kolejny wpis.