moje-sedno-zalety-czytania-na-glos

Czytanie na głos – jakie są zalety i dla kogo?

Czytanie na głos to czynność, którą bardzo lubię. Jeśli zaglądasz na mój blog, to możesz się domyślić, komu czytam na głos. Tak, głównie moim dzieciom.

Na blogu znajdziesz parę wpisów o lekturach dla dzieci:

Czytanie ma znaczenie dla rozwoju osobistego – rodzica i dzieci

Takie są moje obserwacje. Potwierdzają się w rzeczywistości, bo słyszę, jak mówią dzieci, którym się czyta lub które same czytają. To najczęściej pozytywne opinie na temat bogatszego słownictwa dzieci. 

Wracając do kwestii lektur – Basia czy Tupcio to nasze „czytelnicze hity” sprzed 2-3 lat. Parę miesięcy temu moi synowie – a ja z nimi – zafascynowaliśmy się serią Andrzeja Maleszki o magicznym drzewie, Jeśli Cię to zainteresuje, możesz poznać wykaz tytułów z serii „magiczne drzewo” i recenzje czytelników w serwisie lubimyczytac.pl . Mamy wszystkie części oprócz „Świata Ogromnych”.
Te książki są tak ciekawe, że z chęcią zasiadałam wieczorem, aby poznać dalsze losy bohaterów. Często sama przedłużałam czas czytania, tłumacząc bardziej sobie niż chłopcom, że „jeszcze zobaczymy, co będzie na następnej stronie, dobrze?”

Jakie zalety ma czytanie na głos?

Okazuje się, że czytanie na głos ma liczne zalety – nie tylko dla słuchaczy, ale też dla czytających. Mój wpis pewnie nie powstałby, gdyby nie tekst, który kiedyś znalazłam –10 powodów, dla których warto czytać na głos”.
W tym artykule jest to jedno szczególne zdanie, z którym absolutnie się zgadzam.

„Uczeni twierdzą, że słuchanie słowa mówionego jest jednym ze źródeł codziennego komfortu.”

Dla mnie w roli „mamy czytającej dzieciom przed spaniem” to właśnie jest sedno – przyjemne zakończenie całego dnia. Czytanie historii pomaga mi się zrelaksować. Musi być jednak spełniony istotny i konieczny warunek –trzeba  się autentycznie zaangażować w ten proces. Gdy byłam zbyt zmęczona, zdarzało mi się czytać dość nieuważnie. Byłam w stanie przejść całość gładko, poprawnie i bez błędów, ale zupełnie nie pamiętałam, o czym czytam. Moje myśli krążyły wokół innych spraw – często myślałam o blogu, projektach lub rozwoju biznesu. W ten sposób się nie relaksowałam. Nie byłam skupiona na tym, co robię w danej chwili. Tak naprawdę chciałam wstać i niezwłocznie zrobić to, o czym właśnie myślałam. Zresztą, moi mali słuchacze bezbłędnie wyczuwali, że nie jest to autentyczne czytanie. Poznawali to po intonacji i tempie, w jakim docierały do ich uszu słowa.

moje-sedno-zalety-czytania-na-glos

Zdjęcie: https://stocksnap.io/photo/J0K0VJPBY4.

Od paru tygodni wracamy do serii „Poczytaj mi, mamo”. Mamy cztery pierwsze części, a widzę, że możemy rozszerzyć bibliotekę o drugie tyle 🙂
Darzę te opowiadania szczególnym sentymentem, bo przenoszą mnie w czas dzieciństwa, który dobrze mi się kojarzy – nawet, jeśli nie przepadałam za „wiszeniem” na przysłowiowym podwórkowym trzepaku. Po drugie – mam wrażenie, że pamiętam niektóre opowiadania przez pryzmat ilustracji – bardziej oddziałują na pamięć niż słowa. Najłatwiej mi się zaangażować w uważne czytanie, bo sprawia mi to autentyczną przyjemność. Myślę, że dzieci też to czują i chętnie podtykają mi te książki pod nos 🙂

Czytanie na głos przydaje mi się też w pracy zawodowej. Jeśli piszę coś szczególnie ważnego – na przykład treść prelekcji czy bardzo istotny e-mail – staram się usłyszeć, jak brzmiałby, gdybym czytała go komuś na głos. Słowo pisane brzmi nieco inaczej niż wypowiadane. Mam tendencję do bycia zbyt „pryncypialną” w swoich tekstach, dlatego od czasu do czasu sprawdzam, czy nie są napisane ze zbytnim „zadęciem”.

Zatem grzmię gromkim głosem, że warto czytać na głos!