obserwator-moje-sedno

Obserwator widzi więcej niż Ty sam(a) w sobie

Obserwator (lub obserwatorzy) to jeden z elementów, które w istotny sposób mogą przyczynić się do Twoich osobistych odkryć na temat swój lub rodziny.

Tematyką wpisu jest wydarzenie, które mnie dotyczyło – to relacja „z pierwszej ręki”. Myśl przewodnia to: obserwator zauważa w Tobie lub Twoich relacjach rzeczy, których nie widzisz na co dzień.

Chcąc to uzasadnić, opiszę Ci całą sytuację.

Pewnego wrześniowego sobotniego wieczoru wybrałam się z rodziną na wycieczkę rowerową po naszej okolicy. W trakcie jazdy zachciało nam się zjeść smaczne i naturalne lody, dlatego skierowaliśmy „dwuślady” do znanego nam miejsca. Można tam kupić ekologiczne towary, w tym – sprowadzane z Mazur lody własnego wyrobu.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, trwała impreza pod hasłem „targ ziołowy”. Znalazło się paru wystawców, którzy oferowali rośliny w doniczkach, produkty jadalne czy kosmetyki. Po zakupieniu porcji lodów o smaku szpinaku (pycha!) ucięłam sobie pogawędkę z właścicielem stoiska z kosmetykami z lawendy. Bardzo ciekawie opowiadał mi o tym, co produkuje z własnoręcznie wyhodowanej rośliny, a że w tym czasie nikt nie podchodził do stoiska, nasza rozmowa trwała kilkadziesiąt minut. W tzw. międzyczasie mój starszy syn przyłączył się do nas i przysłuchiwał, o czym mówimy. Włączył się też do konwersacji, zadając mojemu rozmówcy pytania i wyrażając swoje opinie.

Nagle, w trakcie tej ciekawej dyskusji, dobiegł mnie głos właściciela tego  miejsca, który już wcześniej obsługiwał nas przy zakupie lodów. Siedział na ławce kilka metrów dalej i przypatrywał się tej scence od dłuższego czasu. Zwrócił się do mnie słowami „Przecież widać, że Pani syn to jest cała mama! Spojrzałam na niego zaskoczona. Dlaczego? Starszy syn nie jest do mnie podobny fizycznie – ma inny kolor oczu, włosów oraz rysy twarzy. Gdy spotkam kogoś, kogo dawno nie widziałam i przygląda się on mojemu dziecku, to żartuję, że wyglądam jakbym była jego ciocią, a nie mamą. Rodzina ani znajomi nigdy nie zająknęli się na temat tego, że jest do mnie podobny – taką opinię wyrażają w przypadku młodszego syna. Dlatego tak zdziwiło mnie to, co usłyszałam.

obserwator-moje-sedno

Efekt zaskoczenia był na tyle duży, że na jakiś czas skutecznie „wybił” mnie z rozmowy z producentem lawendowych kosmetyków. Zaczęłam intensywnie o tym myśleć i… stwierdziłam, że w dużej mierze jest to racja. To właśnie obserwator z zewnątrz zwrócił uwagę na coś zupełnie innego – sposób mówienia, gestykulację, mimikę. Zaczęłam się ukradkiem przyglądać temu, w jaki sposób mój syn wyraża myśli i faktycznie – mogę się  zgodzić z tą początkowo zaskakującą opinią.

Jaka jest konkluzja tego wpisu?
Proponuję tak: jeśli ktoś zaskoczy Cię nieoczekiwanym wnioskiem na Twój temat – nie obrażaj się, ale zastanów, co z tego może być prawdą. To może być kolejne piętro w Twojej coraz wyższej wieży samoświadomości.