moje-sedno-mów-jasno-gratisography

Mów jasno, jeśli się nie zgadzasz. I w dobrym momencie

Mów jasno – to coś, co lubię i popieram. Na co dzień ciągle rozmawiamy lub komunikujemy się pisemnie i wynikają z tego różne sytuacje.

Tym razem „na warsztat” biorę pewną „przypadłość komunikacyjną”, którą moja zaufana koleżanka nazwała „szemraniem za plecami”. Sądzę, że ją dobrze znacie. Osoby, które tak robią, możecie spotkać zarówno w pracy, jak i w innych miejscach – w przedszkolu, szkole czy klubie sportowym.

Załóżmy, że ma miejsce sytuacja, w której trzeba podjąć ważną decyzję. Może to być coś niestandardowego, co nigdy wcześniej nie miało miejsca i nie wiadomo, jak będzie wyglądać – na przykład nowe pomysły na promowanie usługi. Może to być także coś, co już istniało i co nagle trzeba zmodyfikować – na przykład podzielić zespół na podzespoły.

Mamy określone warunki, ludzi i…decyzję, która od nich zależy. Zależy od grupy, od wszystkich jej członków. Każdy ma prawo wyrazić swoje wątpliwości i zdanie. Nie ma szefa-despoty ani nikogo, kto powodowałby strach w grupie. Mam tu na myśli strach wynikający z postawy typu „jeśli piśniesz choć słowo, pożałujesz tego”.

Wszyscy są więc równi wobec siebie, mają takie same prawo do zabrania głosu oraz wyrażenia swojego zdania.

Oczywiście, nie wszyscy w grupie chcą aktywnie uczestniczyć w dyskusji i to także trzeba uszanować. Nie każdy musi mieć naturę „aktywisty” czy „ekstrawertyka”. W grupie zawsze znajdzie się ktoś, kto przejmie rolę lidera i będzie czynić pewne ustalenia. Ta osoba pyta więc wszystkich – zadaje konkretne pytanie, mające podsumować, czy wszyscy są zgodni co do pomysłu. Wszyscy kiwają głowami, nikt się nie odzywa.
Do czasu, gdy zaczyna się dziać zmiana. Wtedy okazuje się, że nie wszystkim ona odpowiada. To też jest normalne – nagle okazuje się, że zmiana wpływa na czynniki, których wcześniej nie uwzględniliśmy.

W tym momencie zaczyna się proces, który nie pomaga wdrażać zmiany i komplikuje komunikację. Uczestnicy grupy zaczynają „szemrać za plecami” – że nikt ich nie pytał o zdanie, nie konsultował, a oni tak naprawdę tego nie chcieli i woleli zostawić wszystko tak, jak jest. Po co ruszać coś, co już jest zrobione i ustalone?

Masz ochotę powiedzieć: mów jasno, o co chodzi. Ale przede wszystkim – mów w odpowiednim czasie. 

Kwestionowanie jest w porządku, bo wzbogaca proces zmiany. Ważne jest tylko, żeby uczestnicy zgłaszali wątpliwości lub sprzeciw na samym początku, a nie po podjęciu decyzji i „ruszeniu” ze zmianami. Wtedy „szemranie” nie pomaga, a powoduje bariery w komunikacji oraz relacjach między ludźmi. Dlatego też taki tytuł wpisu „Mów jasno, jeśli się nie zgadzasz”. Sprzeciwiaj się, ale w odpowiednim czasie i za pomocą konkretnych argumentów.