Czy robot multifunkcyjny jest lepszy do tego z jedną funkcją?

Gdy usypiałam parę dni temu młodszego synka, tradycyjnie uruchomiła mi się w głowie „gonitwa myśli” – coś na temat garderoby (bo miałam ją przed oczami), coś na temat bloga (bo to ostatnio często chodzi mi po głowie), coś na temat starszego syna (czy już poszedł spać?). Postanowiłam jednak powstrzymać mózg przed myśleniem o zbyt wielu sprawach i skupić się...

Continue reading

Ech…w domu jest zawsze coś do zrobienia…

„Woman’s work is never done and there is more…” – te słowa piosenki, śpiewanej przez Agę Zaryan, wspaniale oddają to, z czym wiele kobiet zmierza się co dnia. Bo jakby nie patrzeć, w domu (mam tu na myśli „ognisko domowe”,a nie dom jako taki) jest zawsze coś do zrobienia. W przypadku mojego charakteru, noszącego znamiona...

Continue reading

Światła myśl od brzucha. :-)

Przyglądając się ostatnio mojemu nie-do-końca-wciągniętemu brzuchowi poporodowemu stwierdziłam, że dzieci dość mocno nadszarpują kobiecą fizyczność. Jak wiadomo „w przyrodzie nic nie ginie”, musi więc istnieć druga, bardziej pozytywna strona tego medalu. Zastanowiłam się przez chwilę i znalazłam ją, więc spieszę podzielić się z wami tą światłą...

Continue reading

Hurra! Kobiety „rozkręcają” własne biznesy!

Jako przedstawicielkę kobiet bardzo cieszy mnie fakt, że coraz więcej pań decyduje się na założenie swojego biznesu. Pewnie dzieje się tak od dłuższego czasu, a moja radość to efekt częstszego niż zwykle (z powodu urlopu macierzyńskiego) oglądania tzw. telewizji śniadaniowej. W owych porannych programach telewizyjnych, oprócz „fascynujących” i...

Continue reading

Nasze „fury” umiłowane.:-)

Jak przysłowiowa gąbka chłonę informacje o nowatorskich, ciekawych pomysłach, które pomagają ludziom usprawnić życie i do tego są proekologiczne. Dwa inspirujące, moim zdaniem, pomysły pochodzą z Niemiec – kraju, który często podziwiam, jeśli chodzi o proekologiczne i użytkowe pomysły dla mieszkańców. Moja przyjaciółka Polka, która od paru lat mieszka w dużym...

Continue reading