„Woli i Tysio” już nie „na pokładzie”.

Mimo, że od paru dni nie włączałam telewizora i spędzam większość dnia na zewnątrz, dzisiaj będzie o programie telewizyjnym, o którym w tytule wpisu.  To już „odgrzewany kotlet”, ale muszę o tym napisać. Jak wiadomo…   Być może z tych samych pobudek, co powyżej, ja muszę o tym napisać, a obydwaj jurorzy „Top Model” musieli pokazać się...

Continue reading

Majówka (prawie) bez dziecka.

Po tych dwóch dniach czuję się tak wypoczęta, jakby już minęły co najmniej 4 dni, a to dopiero przede mną. To na pewno zasługa spędzania większej części (tak naprawdę prawie całego) dnia na zewnątrz – i to nie tylko ze względu na dzieci. Ulubione zajęcie – bujanie na huśtawce – wciąż jeszcze wymaga pomocy rodziców, więc na razie nie ma mowy o...

Continue reading

Serial tv a macierzyństwo.

Sponsorem dzisiejszego wpisu jest ziemniak. Albowiem to właśnie on, w porze niedzielnej sumy, natchnął mnie do przygotowania poniższego tekstu. Zresztą, warzywa potrafią być inspirujące – pamiętacie tytuły powieści: „Traktat o łuskaniu fasoli” W. Myśliwskiego czy „Przy obieraniu cebuli” G. Grassa?  Teraz już rozumiem sens instalacji polegającej...

Continue reading

Wiosenny (nie tylko) zawrót głowy.

Ewidentnie nadchodzi wiosna, czuć to w powietrzu – szczególnie po tych 2 wspaniałych dniach weekendu. Wreszcie mogłam otworzyć wielkie drzwi i pozwolić powietrzu poszaleć po domowej przestrzeni. Kiedyś śmieszne wydawało mi się przechadzanie się po ogródku (syndrom „doglądania swoich włości”)  – teraz sama to robię, na dodatek wysiaduję na stopniach...

Continue reading

Plany na weekend.

Plany na weekend były bardzo pozytywne – Starszy Mi od czwartku u dziadków, więc odpoczniemy trochę. Mimo, że „na głowie” został nam Młodszy Mi, ale z racji tego, że chodzi wcześnie spać, to wieczorne życie można zacząć o 19:00. Tak było w piątek. Wreszcie mogłam nadrobić zaległości w czytaniu blogów i pisaniu u siebie – tym bardziej, że...

Continue reading